W kształceniu liczy się więcej niż wiedza
Zakrzewscy od początku naszej współpracy zgadzali się z moim podejściem muzealniczym, że w kształceniu istotne jest rozbudzanie miłości do nauki oraz do dziedzictwa kulturowego. Szkoda, że nasze wspólne działania przerwała ich jawna dyskryminacja − mówi Michał Malinowski, innowacyjny pedagog, artysta, twórca Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści MuBaBaO, podróżnik i przedsiębiorca.

Michał Malinowski; fot. archiwum prywatne
Twój pierwszy kontakt z edukacją domową?
Michał Malinowski: Ponad dekadę temu szukałem informacji na temat nowych form edukacji dla mojej córki, która nie była zadowolona z edukacji w systemowej szkole. Natrafiłem na klub edukacji demokratycznej i Szkołę Edukacji Domowej Salomon, prowadzone przez Pawła i Marzenę Zakrzewskich. Natychmiast przeniosłem tam moją córkę, która nareszcie odnalazła się w środowisku uczniów uczących się alternatywnie. Szkoła Salomon miała wartościowy program warsztatów dla uczniów edukacji domowej. Zakrzewscy organizowali również zjazdy edukacyjne dla całych rodzin. Podczas tych zjazdów moje Muzeum zaczęło prowadzić warsztaty z wykorzystaniem storytellingu w multidyscyplinarnym podejściu do nauki.
Mój kontakt z Zakrzewskimi stał się wielką inspiracją do tworzenia wielu innowacji pedagogicznych i rozwijania przez Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści MuBaBaO nowych narzędzi kreatywnych. Z Pawłem i Marzeną wielokrotnie spotykaliśmy się przy różnych okazjach, również poza granicami Polski. Dużo rozmawialiśmy, wymienialiśmy się wiedzą i doświadczeniami. Wspólnie stworzyliśmy ekosystem edukacyjny, który integrował program nauczania ich placówek z działaniami mojego Muzeum. W mojej siedzibie organizowaliśmy liczne warsztaty kreatywne związane z przekazywaniem niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Z czasem rozszerzyliśmy współpracę na kilka innych muzeów, organizując Festiwal Kolędnicy Tradycji, przywracający piękne tradycje oraz obrzędy początku i końca roku.
Zorganizowaliśmy z Zakrzewskimi bajkowe przedstawienia, koncerty, wystawę, warsztaty oraz przegląd filmów kolędniczych wraz z wykładami. Wiodącym tematem było kolędowanie. Na specjalnych warsztatach tworzenia strojów kolędniczych wykonaliśmy Turonia, Kozła czy Bociana. Kulminacyjnym punktem było spotkanie na Zamku Królewskim oraz parada kolędnicza od warszawskiej Starówki do Muzeum Etnograficznego. Oprócz uczestników warsztatów byli na nią zaproszeni barwni kolędnicy i Dziady Żywieckie.
Spotykaliście się również poza granicami Polski?
Michał Malinowski: Tak, m.in. w Afryce. Zbierałem tam materiały dla MuBaBaO, a Zakrzewscy rozwijali sieć klubów edukacji demokratycznej i spersonalizowanej. Cieszyły się one dobrą opinią zarówno wśród Polonii, jak i miejscowych społeczności. Wspieraliśmy i motywowaliśmy się nawzajem do dalszego działania. Zakrzewscy od początku naszej współpracy zgadzali się z moim podejściem muzealniczym, że w kształceniu istotne jest rozbudzanie miłości do nauki oraz do dziedzictwa kulturowego. Szkoda, że nasze wspólne działania przerwała ich jawna dyskryminacja. Innowacje wprowadzane przez Zakrzewskich powodowały duży wzrost popularności ich placówek. Wyprzedzając niejako swoje czasy, narazili się zachowawczej części środowiska edukacyjnego. Nie rozumiało ono, jak wiele korzyści mogą odnieść dzieci, a w dłuższej całe społeczeństwo, jeżeli zmodernizujemy nauczanie w Polsce.
Placówki wspierające edukację domową, prowadzone przez inne osoby, też ucierpiały?
Michał Malinowski: Tak, ale w mniejszym stopniu. Sieć szkół stworzonych przez Pawła i Marzenę Zakrzewskich była wtedy zdecydowanie największa i do tego pionierska. Oni sami byli symbolem edukacji domowej w Polsce. W 2009 r. po kilku latach starań udało im się doprowadzić do korzystnych dla nauczania domowego zmian prawnych. To też niektórych bolało. Kolejny raz doprowadzili do zmian legislacyjnych w 2021 r. Ich zaangażowanie w propagowanie idei edukacji domowej jest coraz częściej doceniane, czego dowodzą choćby przyznawane im nagrody. Bardzo się z nich cieszymy. Zyskuje na tym całe środowisko edukacji domowej.
Rozmawiała Anna Rożek

























Moje dzieci nie będą uczyć się w tych publicznych rzeźniach. Edukacja domowa rozwija a nie dobija.
Państwo Zakrzewscy są pionierami edukacji domowej. Za to wycierpieli od różnych instytucji zbyt wiele.
Ja przeżyłem w szkołach polskich koszmar. Poniżanie ze strony nauczycieli mnóstwo prac domowych. Klasa 28 osób.
Szkoły państwowe okaleczają psychiki dzieciom
Zakrzewscy zbyt wiele wycierpieli. Cieszę się, że tak to się skończyło
Są moimi autorytetami