Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

KOMECH – zapracowaliśmy na silną markę

Edward Kostrubiec, firma KOMECH

Rynek wymusił na producentach konieczność inwestowania w automatyzację i zmiany organizacyjne, których następstwem jest najwyższa jakość produktów. Dziś jestem dumny, że udało mi się skutecznie przeprowadzić szereg zmian mających na celu udoskonalenie produkcji, dzięki czemu jestem szanowanym i uznanym dostawcą wyrobów metalowych dla dużych koncernów Europy Zachodniej, który nie musi się martwić o brak zleceń – mówi Edward Kostrubiec, właściciel Zakładu Obróbki Metali KOMECH w Lublinie.

Jak ewoluowała działalność zakładu i jakie trudności musiał pan pokonać, aby dziś mieć satysfakcję z sukcesu, który ma już prawie 40 lat?

Edward Kostrubiec, KOMECH: Firmę KOMECH założyłem 40 lat temu. Taki staż to wielka duma dla mnie, ale mam nadzieję, że również dla pracowników, dla Lublina, dla regionu i dla kraju. W ciągu tych 40 lat działalności były okresy wzlotów i upadków. Szczególnie trudne do przetrwania były lata 1989–1990. Weszliśmy wówczas w czas transformacji gospodarczej. Historia firmy KOMECH ma swoje cienie, nie zawsze było kolorowo, ale przeszliśmy zwycięsko przez trudności, pokonaliśmy wiele wiatrów i burz gospodarczych i przetrwaliśmy, a dziś cieszymy się silną, stabilną pozycją i uznaniem wśród naszych odbiorców z Europy Zachodniej.

Początki firmy to części do maszyn rolniczych i kombajnów. Od 29 lat współpracujemy z zachodnimi koncernami. Od początku miałem wizję, żeby być partnerem dla dużych, uznanych firm zagranicznych. Zaczynaliśmy od współpracy z włoskim producentem traktorów Lamborghini – SAME Deutz-Fahr, którego wyroby spotkamy na całym świecie. Dziś oprócz Włoch jako licencjonowany dostawca dostarczamy nasze komponenty m.in. do Holandii i do Niemiec.

Kiedy polski rynek się załamał, nie było innej alternatywy. Nie ukrywam, że było to wówczas nie lada wyzwanie, ale człowiek jest w stanie wiele zrobić, gdy musi się ratować, a nikt nie rzuca koła ratunkowego. Wielu moich kolegów rzemieślników w tym trudnym okresie poddało się i zamknęło firmy. Ja z perspektywy mogę powiedzieć, że warto było zawalczyć. Współpraca z dużymi firmami działającymi na obcych rynkach jest dla nas impulsem do stałego rozwoju i nadążania za postępem technicznym oraz nowymi technologiami. Wymusza nowoczesne metody wytwarzania, organizacji produkcji, jak również kontroli jakości wyrobu.

Jak wejście Polski do Unii Europejskiej przełożyło się na gospodarkę i funkcjonowanie takich spółek jak pańska?

Edward Kostrubiec, KOMECH: Korzyści z wejścia do UE są oczywiste i obejmują szereg aspektów. Nie rozumiem opinii, które poddają ten fakt w wątpliwość. Ja głosowałem za wejściem do Unii obiema rękami, bo dla mnie w Polsce – poza drobnymi usługami – nie ma odbiorców, żyję z dostaw do krajów europejskich. Na krajowym rynku nie ma gotowych wyrobów, w których produkcji moglibyśmy uczestniczyć jako poddostawca. Pracę i zlecenia dla siebie musimy „wyszarpać” producentom Europy Zachodniej, aby dać pracę naszym ludziom i tworzyć nowe, innowacyjne miejsca pracy. Aby to było możliwe, musimy być konkurencyjni cenowo i terminowi w dostawach, a przy tym oferować produkty wysokiej jakości.

Zablokowanie rynków zagranicznych oznaczałaby utratę wielu miejsc pracy i likwidację wielu polskich zakładów. Choć nierzadko wynegocjowana cena jest tak niska, że produkcja ledwo się opłaca, to współpraca z uznanymi światowymi markami jest zaszczytem. Dzięki wejściu do UE zyskałem niepowtarzalną szansę rozwoju, bo znalazłem się pod presją nowoczesności. Rynek wymusił inwestycje w automatyzację i zmiany organizacyjne, których następstwem jest najwyższa jakość. Dziś jestem dumny, że udało mi się skutecznie przeprowadzić szereg zmian mających na celu udoskonalenie produkcji, dzięki czemu jestem szanowanym, licencjonowanym dostawcą wyrobów, który nie musi się martwić o brak zleceń, bo spełniam standardy i restrykcyjne wymogi międzynarodowe.

Jak ważna oprócz jakości i nowoczesności produktów jest logistyka i terminowość dostaw?

Edward Kostrubiec, KOMECH: To sprawa tyleż ważna, co trudna. Zachodni klienci zwykle dają krótkie terminy realizacji zleceń. W latach 90. funkcjonowały terminy 6 tygodni, a i tak pracownicy nie wierzyli, że można w tak krótkim czasie wywiązać się ze zobowiązań, i buntowali się, bo uważali to za niemożliwe. Dziś bez dyskusji są w stanie wykonać pracę terminowo w ciągu 2 tygodni. Doświadczenie, nowe inwestycje i nauka zrobiły swoje. Wiemy, jak organizować pracę, żeby osiągnąć pożądany wynik na czas, nie narażając się na kary umowne, a jednocześnie zyskując zaufanie klienta i szansę na kolejne zlecenia. Wymagało to restrukturyzacji, inwestycji w nowe technologie, komputeryzacji, ale było warto, bo nie mamy problemu z terminową dostawą do klienta przy zachowaniu wysokiej jakości.

Czy mentalność pracownika też się zmieniła i działa na korzyść firmy?

Edward Kostrubiec, KOMECH: Tak, choć to proces dość oporny i długotrwały. Zmienić mentalność ludzi jest znacznie trudniej, niż zmienić maszyny czy technologię. Pokonanie starych nawyków wśród personelu jest dla szefa dużym wyzwaniem. Wszystko, co nowe, ludziom wydaje się ryzykowne, a w biznesie bez ryzyka nie ma rozwoju. Mnie udało się „wychować” kadrę i zdobyć autorytet u pracowników, którzy rozumieją politykę firmy, potrzeby czasów w globalnej gospodarce. Mam zespół ludzi, na których mogę polegać.

Wiadomo, że jakość i cena są kluczowymi czynnikami sukcesu. Czy w dzisiejszych czasach równolegle rośnie znaczenie PR-u?

Edward Kostrubiec, KOMECH: Cena przestaje dziś być kryterium wyboru usługodawcy czy producenta. Klient musi mieć poczucie, że firma, z którą decyduje się współpracować, nie naruszy jej bezpieczeństwa dostaw, rozumianego w kontekście obniżenia jakości, zagrożenia pozycji czy renomy. Jest gotowy zapłacić więcej, aby mieć pewność, z kim ma do czynienia, powierzając mu swoją przyszłość. Dając gwarancję na swoje wyroby, nie można pokusić się na oszczędności kosztem jakości, bo te mogą narazić firmę na poważniejsze straty.

Czy koszyk zamówień na 2019 rok już jest pełny?

Edward Kostrubiec, KOMECH: Jeszcze nie, ale przed nami trudne rozmowy, ponieważ nasi stali odbiorcy oczekują corocznego obniżenia ceny na nasze wyroby, a rynek tego nie wytrzymuje. Koszty pracy rosną, a coraz trudniej o dobrych specjalistów. Oferujemy kilkaset wyrobów dla rolnictwa, drogownictwa, a także obudowy do komputerów przemysłowych – szeroki asortyment z wykorzystaniem stali nierdzewnej, które zapewniają nam pewny byt. Jestem przekonany, że KOMECH utrzyma przyjęty trend rozwoju oraz dobrą opinię i uznanie u naszych zachodnich odbiorców, a kadra kierownicza podejmie się wielu ambitnych zadań produkcyjnych, które czekają nas w przyszłości. Z przyjemnością realizujemy ambitne cele produkcyjne.

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.