Menu
  • Menu

    Czy gospodarka może wykończyć sama siebie?

    Światowa gospodarka rośnie coraz wolniej – ocenił Międzynarodowy Fundusz  Walutowy. Czytamy w jego raporcie, że odbicie od dna w roku 2020 jest możliwe, ale niepewne.

    „Przewiduje się, że dynamika globalnego wzrostu produktu krajowego brutto  w 2020 roku nieznacznie poprawi się do 3,4 proc., co stanowi rewizję w dół o 0,2 pp. Łańcuch dostaw mogą zakłócić zarówno brexit, jak i amerykańsko-chińska wojna handlowa.

    Ekonomiści szacują, że w największej gospodarce świata tempo wzrostu spadnie w przyszłym roku poniżej 2 proc. To byłby najsłabszy wynik od 2016 roku. Natychmiastową poprawę przyniosłoby zakończenie wojny handlowej.

    54 ekonomistów ankietowanych przez National Association for Business Economics (NABE) twierdzi, że gospodarka USA urośnie w przyszłym roku jedynie o 1,8 proc. Widać pogorszenie nastrojów wśród specjalistów, ponieważ w ostatnim raporcie spodziewano się wzrostu o 2,1 proc.

    Najnowsza prognoza pojawia się po rozczarowujących danych z amerykańskiej gospodarki, jakie pojawiły się na początku października. Indeks ISM obrazujący koniunkturę w przemyśle we wrześniu spadł do 47,8 pkt z 49,1 pkt, co było zaskoczeniem dla inwestorów, biorąc pod uwagę rynkową średnią, która zakładała poprawę.

    Niemcy w rozterce

    Czy gospodarka może wykończyć sama siebie? – zastanawiają się naukowcy z Harvardu. Niemiecki sektor produkcyjny przeżywa kryzys. Nakładają się na to ujemne stopy procentowe, które wypaczają rynek.

    Niemcom skończyły się naturalne drogi wzrostu – twierdzą analitycy z Harvarda. – Stoją przed koniecznością znalezienia całkowicie nowych branż. Oznacza to poświęcenie ogromnych pieniędzy na badania i rozwój z nadzieją, że niemieccy naukowcy opracują takie produkty transformacyjne, o których nikt jeszcze nie wie, że ich potrzebuje. Krótko mówiąc, musi to być odpowiednik Walkmana albo iPoda – twierdzi Kristina Hooper, główny strateg w firmie inwestycyjnej Invesco.

    Czołowe instytuty ekonomiczne w Niemczech obniżają prognozy wzrostu i ostrzegają przed dalszymi spadkami. Ma to być spowodowane słabnącym w świecie popyt na towary przemysłowe oraz spory handlowe. Obecnie ekonomiści spodziewają się, że PKB Niemiec urośnie w roku 2019 o 0,5 proc., a w 2020 o 1,1 procent. W kwietniu prognozy były lepsze – analitycy spodziewali się wzrostu o 0,8 proc. w 2019 i 1,8 w 2020. Prognozy rządu Niemiec były zbliżone – przewidują 0,5 proc. wzrostu w roku 2019 i 1,5 proc. 2020. Sytuacja w gospodarce niemieckiej będzie miała wpływ na całą gospodarkę strefy euro.

    Kryzys ekonomiczny łączy się wraz z wyraźnym niewykorzystaniem niemieckiej gospodarki. Słabnące tempo jej wzrostu to zła wiadomość dla Polski. Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym RP i osłabienie tempa wzrostu PKB naszych zachodnich sąsiadów przekłada się na gorsze perspektywy wzrostu polskiej gospodarki.

    – Gospodarka potrzebuje zakończenia wojny handlowej. Im dłużej ona trwa, tym większe szkody wyrządza amerykańskiej gospodarce – twierdzi Kristina Hooper, główny strateg w firmie inwestycyjnej Invesco.

    Napięcia handlowe

    Chiński rząd obciął wskaźnik wzrostu gospodarczego na ten rok z 6,5 proc. do od 6 proc. Oznacza to, że wzrost PKB Chin będzie w tym roku najniższy od 1990 r. (gdy wyniósł 3,9 proc.).

    – Będziemy się zmagać z trudniejszym i bardziej skomplikowanym środowiskiem, a także z wieloma czynnikami ryzyka i wyzwaniami. Musimy się przygotować na ciężką walkę – stwierdził chiński premier Li Keqiang w przemówieniu otwierającym sesję Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, czyli parlamentu ChRL. Li zwrócił przede wszystkim uwagę na napięcia handlowe. Przyznał też, że konsumpcja w jego kraju zwalnia, a efektywne inwestycje tracą tempo.

    Chiński premier w swoim przemówieniu obiecał obniżki podatku i wzrost akcji kredytowej dla małych spółek o 30 proc. Zapowiedział też wzrost zasiłków społecznych.

    – Komunistyczna Partia Chin słyszała coraz więcej skarg od społeczności biznesowej i na nie odpowiedziała. To, czy jej polityka okaże się skuteczna, dopiero zobaczymy – wskazuje Damien Ma, współzałożyciel think-tanku Marco Polo.

    Tempo wzrostu chińskiej gospodarki jest najniższe od 18 lat. I nic w tym dziwnego. Po okresie wzmożonej ekspansji gospodarczej musi przyjść okres spowolnienia. – Tempo nadal jest szybkie, ale chińska gospodarka systematycznie zwalnia. Pogorszenie koniunktury w Chinach będzie miało negatywny wpływ na całą światową gospodarkę – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Możliwe, że Chiny stawiają na taki wariant rozwoju sytuacji, że Donald Trump przegra wyborczą walkę o prezydenturę Według analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) na taki, a nie inny obraz PKB Chin złożyło się kilka czynników:

    Władze postawiły sobie za cel odejście od taniej produkcji byle czego do wytwarzania towarów wysokiej technologii, co wymaga poważnych zmian w zarządzaniu przedsiębiorstwami i całymi branżami.

    Ekonomiści Credit Agricole wymieniają kilka szczegółowych danych z chińskiej gospodarki, które według nich mają dać świadectwo, że sytuacja Pekinu nie jest wcale zła: W 2018 roku Chiny zwiększyły swój produkt krajowy brutto o tyle, ile daje cała rosyjska gospodarka.

    Rosja w zastoju

    Rosyjska propaganda forsuje myśl, że nic złego się nie dzieje i że sankcje Zachodu nie mają ujemnego wpływu na sytuację w ich kraju. Rosja zwiększa rezerwy złota. Ostatnio kupiono 30 ton tego kruszcu.

    Główne problemy Rosji tkwią jednak głębiej. Bank Światowy prognozuje, że wskaźnik rozwoju gospodarczego Rosji będzie spadał. Zmniejszy się chęć do zakupów na rynku wewnętrznym, gdyż zmniejsza się siła nabywcza rosyjskich gospodarstw domowych. Wpływ sankcji gospodarczych będzie długookresowy – twierdzi Bank Światowy.

    Władimir Putin oświadczył, że rosyjska gospodarka odbiła się od dna. Innego zdania jest na ten temat Konstantin Sonin, profesor moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomii. – W normalnym państwie – powiedział –  ministrowie finansów i gospodarki to jedni z najważniejszych ludzi w rządzie. W Wielkiej Brytanii minister finansów to druga osoba po premierze. U nas minister finansów nie ma wpływu na podejmowanie kluczowych decyzji dla państwa. Są one za to przyjmowane przez organy, które, powiedzmy, składają się z ludzi z przeszłością w armii albo służbach specjalnych, a ministra finansów stawiają przed faktem dokonanym. To oznacza, że kwestie gospodarcze w państwie odsunięte są na dalszy plan.

    Nie jest jednak tak, że im gorzej w Rosji, tym dla Ukrainy lepiej, że gdy Kreml zajmuje się swoimi problemami, odpuści Kijowowi. Jak twierdzi Sonin, „ostatnie dziesięciolecia nauczyły nas, że nawet państwa, które przez długie lata były wrogami zyskują znacznie więcej, kiedy zaczynają aktywnie ze sobą handlować. Za izolację i bariery handlowe płacą swoim dobrobytem obywatele po obydwu stronach barykady. W pewnym wojskowym sensie dla Ukrainy będą korzystne problemy Rosji. Ale z punktu widzenia ekonomicznego, znacznie korzystniejsze jest, aby w Rosji była silna i otwarta gospodarka”.

    Międzynarodowy Fundusz Walutowy też twierdzi, że perspektywa wzrostu gospodarczego Rosji jest uzależniona od reform strukturalnych. MFW przewiduje wzrost rosyjskiego PKB w ubiegłym roku o 1,2 proc., podczas gdy w 2018 roku było to 2,3 proc. Prognoza na 2020 rok mówi o 1,9 proc., przy czym wskazuje się, że publiczne wydatki na infrastrukturę mogą przyczynić się do zwiększenia PKB.

    „Ambitne reformy strukturalne będą ważne dla zwiększenia tempa wzrostu” – podkreśla MFW, wzywając władze Rosji do priorytetowego potraktowania tworzenia bardziej dynamicznego sektora prywatnego i zredukowania roli państwa w gospodarce. Według MFW w Rosji trzeba uprościć opodatkowanie sektora naftowego i stopniowo znieść subsydiowanie krajowych cen paliw.

    Czesław Rychlewski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *