Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Co mocny dolar oznacza dla światowych gospodarek? Czy jest się czego obawiać?

Dolar rośnie w siłę. Amerykańska waluta ma aktualnie najwyższą wartość od dwudziestu lat. Za 1 USD trzeba zapłacić niemal 5 złotych. Cena dolara wzrosła nie tylko w stosunku do naszego rodzimego pieniądza. Podobnie sprawa ma się, gdy zestawi się USD np. z funtem brytyjskim i euro, gdzie wzrosty w porównaniu do zeszłego roku wynoszą kolejno 16 i 23 procent. Skąd wziął się ten korzystny dla USD trend? To oczywiście efekt prowadzonej przez Amerykański Bank Centralny polityki pieniężnej, a także pokłosie trudnej sytuacji ekonomicznej na świecie. Mocny dolar cieszyć może samych Amerykanów czy niektórych traderów. W dużej mierze jednak może oznaczać pogłębienie się trwającego globalnego kryzysu.

mocny dolar

W ogólnym rozrachunku wartość amerykańskiej waluty w porównaniu do koszyka innych światowych pieniędzy wzrosła w samym 2022 roku o około 14 procent. Index dolara (uśredniona geometrycznie kalkulacja sześciu walut ważonych względem USD) rośnie niemal nieprzerwanie od lutego. W sierpniu natomiast osiągnął parytet w stosunku do euro. Waluta europejskiej wspólnoty była wcześniej słabsza od USD tylko na krótko po jej wprowadzeniu na rynek. Przez dwie dekady utrzymywała następnie stosunkowo bezpieczny dla siebie dystans nad dolarem, będąc walutą stabilniejszą i przede wszystkim droższą.

To już jednak historia. Dolar jest drogi i na razie niewiele wskazuje na to, by miał wkrótce potanieć. Nie jest to do końca dobra wiadomość dla naszych portfeli. Mocniejszy dolar odbije się bowiem bezpośrednio na naszych portfelach.

Dlaczego dolar drożeje?

Waluta Stanów Zjednoczonych umacnia się z kilku względów. Jest to przede wszystkim efekt podnoszonych stóp procentowych przez FED, co ma na celu wyhamować rozpędzającą się za oceanem inflację. Podobnie jak w Polsce, Amerykański Bank Centralny kilkukrotnie decydował się skorzystać z tej opcji i aktualnie stopa znajduje się na poziomie 3-3,25 procent. Eksperci przewidują, że kolejne podwyżki stóp są tylko kwestią czasu i należy spodziewać się, że osiągną one pułap 4-4,25 procent.

Nie tylko polityka FED wpływa na rosnącą cenę dolara. Swoje robią również nastroje inwestorów. Dolar pośród wielu innych jest postrzegany jako tzw. bezpieczna przystań. Maksymalnie upraszczając – ulokowanie kapitału w USD jest zdaniem traderów mniej ryzykowne niż np. inwestycja w funta czy euro. Czasy są aktualnie na tyle trudne, że nikt nie może sobie pozwolić na straty, więc każdy wybiera możliwe najbezpieczniejsze i najbardziej sprawdzone rozwiązania pomnożenia własnych pieniędzy (bądź uchronienia ich przed stratą wartości w wyniku inflacji).

Drogi dolar = drogie paliwo

Umacniający się dolar pod wieloma względami może oznaczać kłopoty dla wielu krajów, w tym także dla Polski. Zwykły Kowalski odczuje na własnej skórze wzrosty USD, odwiedzając w najbliższym czasie stację benzynową. W dolarach kupuje się bowiem ropę naftową. Jeśli więc waluta ta drożeje, trzeba przygotować się na to, że cena oleju napędowego czy klasycznej 95-tki także pójdzie w górę. Do tego należy zresztą dodać rosnący aktualnie popyt (wzmożony chociażby przez rozpoczęty sezon grzewczy) oraz decyzję OPEC o zmniejszeniu wydobycia aż o 2 miliony baryłek dziennie. Wszystkie te czynniki sprawiają, że w najbliższej przyszłości czeka nas powrót gwałtownych podwyżek cen na stacjach paliw. W najgorszej sytuacji będą posiadacze dieseli. Szacuje się, że za litr oleju napędowego trzeba będzie zapłacić nawet 8 złotych. Z kolei benzyna ma kosztować około 6,60-6,70 złotych za litr. Ile potrwa taki impas?

Rosnąca inflacja

Droższy dolar nie pomoże Polsce w walce z inflacją. Rosnące ceny benzyny same w sobie będą doprowadzać do napędzania się spirali podwyżek poszczególnych towarów czy usług. Nie można jednak zapominać, że kurs dolara ma wpływ na handel metalami czy drewnem. One również podrożeją przy aktualnej sytuacji rynkowej. Do tego dojdą podwyżki cen energii. Wzrosty cen będą oczywiście wodą na młyn dla zjawiska inflacji- nie tylko w Polsce, ale praktycznie w całej Europie i wielu krajach Ameryki Południowej czy Azji. Obronną ręką powinny wyjść z tego jedynie Stany Zjednoczone. Silny dolar ma bowiem za zadanie obniżyć cenę importu, co będzie zbawienne dla procesu wyhamowania inflacji w tym kraju. Niestety, odbędzie się to poniekąd kosztem pozostałych państw.

Zadłużenie krajów

Wzrost ceny dolara stanowi duże zagrożenie dla krajów biednych i rozwijających się, posiadających międzynarodowe pożyczki właśnie w amerykańskiej walucie. Dług bowiem będzie w ten sposób rosnąć i na pewno odciśnie to swoje piętno na gospodarczej sytuacji takich państw. Doprowadzi to do wzrostów podatków, zwiększy się ekspansja pieniądza, podbicia i tak rozbujanej już inflacji itd. W skrajnym przypadku może w tych krajach dojść do recesji i zaistnienia hiperinflacji. Dojdzie też do tzw. deglobalizacji i zamknięcia się krajów na niektóre rynki (to zresztą już trwa, mając na uwadze powszechne embargo na produkty i usługi z Rosji).

Czy jest się czego bać?

Wartość dolara może tylko rosnąć, gdyż Stany Zjednoczone nie do końca poradziły sobie z rosnącą inflacją. Jest zatem możliwe, że ogólny kryzys ekonomiczny na świecie się pogłębi. Jednocześnie nie można za całe zło obarczać tylko amerykańskiej waluty. Poszczególne kraje także prowadzą wewnętrzne polityki monetarne i próbują sterować gospodarkami w taki sposób, by jak najlepiej odpowiadały one na kolejne zmiany cenowe czy to poszczególnych surowców czy właśnie walut.

Wiele zależy także od tego, w jakim kierunku będzie podążać wojna między Rosją a Ukrainą. Na ten moment zawieszenie broni wydaje się mało możliwe. Jeśli jednak konflikt zostałby w jakimś stopniu wygaszony, mogłoby to uspokoić zaognioną sytuację gospodarczą na świecie. Na ten moment jednak pewniejsze wydają się kolejne wzrosty cenowe dolara i ponowne podwyżki stóp procentowanych (zarówno w USA, jak w Polsce). O tym, jak zareagują na to rynki, pokaże na najbliższa przyszłość.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.