Menu

Menu

Zawsze jest dobry czas na zakup nieruchomości

Ze statystyk wynika, że w okresie pandemii niewiele ponad 50 proc. mieszkań zostało zakupionych w celu zaspokojenia potrzeb bytowych, z czego połowa z myślą o poprawie tych potrzeb ze względu na większy metraż, wyższy standard, lepszą lokalizację itp. Zakup nieruchomości na wynajem pomimo trudnej sytuacji wzrósł o 5 proc. w porównaniu do roku sprzed pandemii i stanowi ponad 18 proc. transakcji − mówi Renata Piechutko, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Czy 2021 rok to dobry czas na zakup nieruchomości?

Renata Piechutko: Ja przekonuję, że zawsze jest dobry czas na zakup nieruchomości. Pomimo zawirowań na rynku i zmieniającej się dynamicznie sytuacji nieruchomości nadal pozostają najatrakcyjniejszą formą długoterminowego lokowania wolnych środków finansowych. Na początku pandemii aktywność inwestowania nieco zwolniła, jednak już teraz obserwujemy wzrost inwestycji. W ostatniej pięciolatce ceny mieszkań wzrosły o przeszło 30 proc. Jest to najlepsza motywacja do inwestowania. Nawet biorąc pod uwagę przejściowe kryzysy, kupując mieszkanie, i tak za kilka lat sprzedamy je z zyskiem.

Jakie czynniki, uwzględniające zmiany społeczno-gospodarcze związane z pandemią, najsilniej oddziałują na rynek nieruchomości?

Renata Piechutko: Podstawowym czynnikiem mającym wpływ na rynek nieruchomości jest gospodarka. Aktywność gospodarcza ma decydujący wpływ na popyt poprzez wzbogacanie się społeczeństwa, co przekłada się na kształtowanie rynku nieruchomości. Kolejnym ważnym czynnikiem jest demografia. W najbliższej perspektywie przewidywany jest wzrost liczby osób starszych i spadek urodzeń. Niewątpliwie zmiana stylu życia młodych również wpływa na kształtowanie rynku nieruchomości − decyzje o zakupie własnego mieszkania, założeniu rodziny.

Jak można się domyślać, podczas pandemii wszystkie te czynniki w mniejszym lub większym stopniu przekładają się na rynek nieruchomości. Ze względu na pandemię gospodarka w dalszej perspektywie może mieć wpływ na rynek nieruchomości, część społeczeństwa straci pracę lub odłoży decyzję o zakupie nieruchomości. Zauważalny wpływ na rynek nieruchomości podczas pandemii związany jest z migracją, co przekłada się na spadek popytu i cen najmu. Również styl życia ludzi młodych może mieć wpływ na ten segment, możemy mieć do czynienia ze spowolnieniem i większą ostrożnością w podejmowaniu decyzji o zakupie nieruchomości. Wszystkie te czynniki są na ogół przewidywalne, ale bywają czynniki trudne do przewidzenia, czego przykładem jest pandemia koronawirusa.

Jaką część transakcji na rynku nieruchomości stanowią inwestycje nastawione na zysk? Czy takie lokowanie kapitału jest bezpieczne i perspektywiczne?

Renata Piechutko: Ze statystyk wynika, że w okresie pandemii niewiele ponad 50 proc. mieszkań zostało zakupionych w celu zaspokojenia potrzeb bytowych, z czego połowa z myślą o poprawie tych potrzeb ze względu na większy metraż, wyższy standard, lepszą lokalizację itp. Zakup nieruchomości na wynajem pomimo trudnej sytuacji wzrósł o 5 proc. w porównaniu do roku sprzed pandemii i stanowi ponad 18 proc. transakcji. Z 6 do 10 proc. wzrósł również udział transakcji kupna w celu odsprzedaży z zyskiem. Pozostali kupujący nie zdecydowali ostatecznie, co zrobią z zakupionymi nieruchomościami. Jak widać, Polacy nie obawiają się pandemii i nadal inwestują, bo przecież stan pandemii kiedyś się wreszcie zakończy. Takie lokowanie wydaje się bezpieczne, ale czy rentowne? Mogą to zmienić pewne czynniki, chociażby podwyżka stóp procentowych czy podatek katastralny.

Czy popyt na mieszkania i domy jest porównywalnie wysoki?

Renata Piechutko: Oczywiście największym popytem do tej pory cieszyły się mieszkania kupowane przede wszystkim w celu zaspokojenia potrzeb bytowych i w celach inwestycyjnych. Jednak rok do roku notowano spadek tych transakcji w stosunku do zakupu domów czy działek, na które popyt wynosi obecnie 30 proc. Można powiedzieć, że popyt na mieszkania i domy jest porównywalnie wysoki, przy czym nie należy zapomnieć o działkach, bo te są ostatnimi czasy na wagę złota. Polski Ład i domy bez pozwolenia na budowę też zwiększają atrakcyjność zakupu działek. Pandemia i związane z nią restrykcje spowodowały, że gwałtownie wzrosło zainteresowanie domami i działkami. Nawet w przypadku mieszkań większym powodzeniem cieszą się te z tarasami, lokale na parterze z ogródkami i oczywiście większe metraże.

Czy rosnące ceny nieruchomości to długofalowy trend, który będzie się utrzymywał?

Renata Piechutko: Ceny nieruchomości kształtuje głównie popyt, którego nie zahamowała nawet pandemia. Społeczeństwo nie tylko zaspokaja swoje podstawowe potrzeby bytowe, lecz także w dużej mierze wyraża chęć inwestowania w nieruchomości. Tę sytuację może jednak nieco zmienić podwyżka stóp procentowych, możliwe, że jeszcze w tym roku. Drugim istotnym aspektem zmian na rynku może być wprowadzenie podatku katastralnego od kolejnych nieruchomości, o którym mówi się już od dawna. Taka sytuacja zmusiłaby wiele osób do sprzedaży lub wynajmu swoich kolejnych mieszkań, co mogłoby spowodować spadek cen najmu i ceny sprzedaży za metr kwadratowy.

W Polsce obserwujemy utrzymujący się boom w segmencie działalności deweloperskiej, jednak rosnąca liczba budowanych osiedli ze względów ekonomicznych nie przekłada się na dostępność mieszkań. Jak temu zaradzić?

Renata Piechutko: Niestety obserwujemy takie zjawisko. Pomimo boomu w działalności deweloperskiej wciąż popyt jest większy od podaży, co nakręca ceny. Jeśli dodamy do tego problemem braku gruntów do budowy i co za tym idzie − wzrost ich cen, rosnące koszty materiałów i ekip budowlanych, to rzeczywiście dla niektórych nowe mieszkania stają się nieosiągalne ekonomicznie. Rozwiązaniem w tej sytuacji jest skorzystanie z ofert rynku wtórnego. Trzeba też dodać, że w tej sytuacji często na rynku spekuluje się sprzedażą mieszkań. Oznacza to, że inwestorzy czekają na odpowiedni moment, aby wprowadzić mieszkania na rynek i zarobić. Szacuje się, że w ubiegłym roku takie transakcje stanowiły ponad 20 proc. rynku.

Jak w bieżącą sytuację na rynku nieruchomości, prosperity branży budowlanej i potrzeby społeczne wpisuje się rynek najmu? Jak ocenia pani jego potencjał i jakie tendencje są tu widoczne?

Renata Piechutko: Najem na rynku ma się obecnie gorzej, tutaj obserwujemy spadek cen i dużą podaż. Z rynku najmu wypadła spora grupa studentów, którzy studiują teraz często zdalnie, emigrantów zarobkowych, którzy powrócili do kraju, oraz znaczna liczba turystów, którzy ze względu na pandemię ograniczyli podróże. Jednak kiedy gospodarka wróci do normy i zakończą się covidowe restrykcje, rynek najmu zapełni się i będzie się rozwijał jak przed pandemią.

Jak kształtuje się popyt na nieruchomości komercyjne? Czy najem instytucjonalny to segment z przyszłością?

Renata Piechutko: Najem komercyjny również ma się nie najlepiej, ale to tendencja przejściowa. Wprawdzie wiele firm, instytucji i korporacji oswoiło się na dużą skalę z pracą zdalną i być może po pandemii niektóre z nich pozostaną przy takiej formie pracy, ale będzie to raczej niewielka część. Dla najmu instytucjonalnego to również nie najlepszy czas, ale to segment z przyszłością. Dla każdego, kto może w tej chwili zainwestować, z pewnością zaowocuje to sukcesem po pandemii. Dlatego też ostatnio miały miejsce w Warszawie transakcje zakupu ponad 3,5 tys. mieszkań pod wynajem przez skandynawskie fundusze inwestycyjne.

Czy oferta bankowa i dostępne instrumenty finansowe są korzystne dla branży i potencjalnych nabywców nieruchomości?

Renata Piechutko: Banki oferują pełen wachlarz instrumentów finansowych. Prawdą jest, że zmieniła się polityka kredytowa, wkład własny od pewnego czasu jest nieco wyższy, stopy procentowe nadal utrzymują się na niskim poziomie, ale pamiętajmy, że wraz z pandemią wzrosła ostrożność banków. Solidnie dbają one o zabezpieczenia dla siebie, wnioski są rozpatrywane bardzo wnikliwie, a często trwa to nieco dłużej niż przed pandemią. Każdy klient ma jednak inne potrzeby i możliwości skorzystania z kredytu. Część Polaków, którzy nie sprostają wymogom banków, zasilą rynek najmu. To oczywiście uogólnienie sytuacji, która może wyglądać inaczej w różnych regionach.

Rozmawiała Magdalena Szczygielska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.