Menu
Menu

Rynek pracy dynamicznie się zmienia

Wiele młodych osób, które podejmują dzisiaj decyzję dotyczącą wyboru profilu kształcenia, będzie w przyszłości pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Z kolei ok. 70 proc. znanych nam dzisiaj zawodów ulegnie przeobrażeniu, a niektóre zupełnie znikną, ponieważ zostaną zautomatyzowane. Dobrze jest więc patrzeć na przyszłość rynku pracy przez pryzmat pewnych zadań, a niekoniecznie konkretnych zawodów – mówi dr Monika Jakubiak, ekspert rynku pracy, adiunkt w Katedrze Zarządzania UMCS w Lublinie.

Monika Jakubiak

Czy rynek pracy po serii lockdownów i kryzysie, jaki odczuło gros przedsiębiorców, odbudowuje się i wraca do normy?

Monika Jakubiak: Sytuacja na rynku pracy jest bardzo dynamiczna, ponieważ jest on niezwykle wrażliwy na czynniki polityczne i gospodarcze. W ciągu ostatnich 2 lat w wyniku pandemii Covid-19 znaczna liczba polskich przedsiębiorców znalazła się w trudnej sytuacji. Z powodu restrykcji w wielu branżach doszło do zamrożenia działalności, co wpłynęło na brak zainteresowania nowymi pracownikami lub wręcz zwolnienia w sytuacji zamykania działalności. Kiedy już wydawało się, że sytuacja się ustabilizowała, wybuchła wojna w Ukrainie. W kontekście pracowników najszybciej zareagowały na nią te branże, w których od lat zatrudniano wielu obcokrajowców, w tym stałych lub kontaktowych pracowników z Ukrainy. Należą do nich głównie branża budowlana oraz logistyczna, a także produkcyjna.

Jednak z ostatnio opublikowanych danych GUS i raportu dotyczącego rynku pracy, opracowanego przez PARP, wynika, że sytuacja na polskim rynku pracy powoli się stabilizuje. Świadczy o tym m.in. spadający wskaźnik bezrobocia rejestrowanego w Polsce − według danych GUS w czerwcu osiągnął on 4,9 proc. Zgodnie z danymi Eurostatu stopa bezrobocia w Polsce była w czerwcu na niemal najniższym poziomie z krajów UE – wyniosła 2,7 proc. przy średniej UE-27 − 6,1 proc.

Czy zmiany w trybie pracy, wywołane pandemią, wpisały się w nowy obraz rynku? Jak przyjął się home office i tryb pracy hybrydowej w skali kraju i co dobrego lub złego wniosły te zmiany?

Monika Jakubiak: Okres pandemii i pracy zdalnej spowodował zmiany na rynku pracy, jakich nie doświadczyliśmy nigdy wcześniej. Większość sektorów była przygotowana do nich pod względem technologicznym, jednak mentalnie były one niezwykle trudne. Dla pracowników, którzy nagle zaczęli wykonywać swoje zadania w sposób zdalny, szczególnie uciążliwe było połączenie obowiązków zawodowych z życiem osobistym. Tym bardziej że w wielu domach w tym samym czasie zdalnie uczyły się dzieci, dla których przejście w tryb zdalnej nauki także było szokiem. Do tego dochodził olbrzymi stres spowodowany lękiem przed nieznanym, jaki masowo wywołała pandemia.

Trzeba jednak przyznać, że po kilku miesiącach takiej pracy zdalnej lub hybrydowej staliśmy się bogatsi o doświadczenia. Co więcej, ze wspomnianego raportu PARP wynika, że wiele osób aktualnie korzystnie ocenia możliwość pracy zdalnej lub w trybie hybrydowym. Z przeprowadzonych badań wynika bowiem, iż 68 proc. kobiet i 61 proc. mężczyzn wolałoby pracować́ w domu przynajmniej kilka razy w miesiącu. Można więc stwierdzić, iż z pandemii wyszliśmy bogatsi o doświadczenia oraz bardziej elastyczni i otwarci na zmiany. Wiele osób w pracy hybrydowej dostrzega także szansę na lepszą organizację życia zawodowego i prywatnego.

Wojna w Ukrainie wpływa na geopolitykę, gospodarkę, nastroje społeczne. Czy na rynku pracy też dużo zmienia?

Monika Jakubiak: Jak wspomniałam, rynek pracy jest niezwykle wrażliwy na wpływ czynników zewnętrznych. Bezpośrednio po wybuchu wojny mogliśmy obserwować intensywne ruchy migracyjne. W krótkim czasie z Polski do Ukrainy wyjechało ponad 800 tys. mężczyzn, którzy wcześniej pracowali w naszym kraju, stąd wielu przedsiębiorców dotknął niespodziewany brak pracowników wykonawczych, a co za tym idzie – brak możliwości realizacji zleceń. Dotyczyło to przede wszystkim branży budowlanej, logistycznej oraz produkcyjnej. Także przedsiębiorstwa z innych branż w obliczu wojny musiały niekiedy wstrzymywać swoje działania i np. nie decydowały się na zatrudnianie nowych pracowników, czekając na ustabilizowanie sytuacji. Polscy przedsiębiorcy są zgodni, że coraz trudniej jest pozyskać pracowników na typowo męskie stanowiska, które dotychczas w znacznej części były zajmowane przez obywateli Ukrainy.

Z drugiej strony od wybuchu wojny z Ukrainy napłynęło do Polski wielu uchodźców − do chwili obecnej ponad 5 mln osób, głównie kobiet i dzieci. Część z nich traktuje nasz kraj jako tranzytowy, zmierzając dalej na zachód, do innych krajów UE. Są jednak osoby, które planują pozostać w Polsce, przynajmniej do momentu zakończenia konfliktu zbrojnego w swoim kraju. Można się spodziewać, że napływające z Ukrainy kobiety będą poszukiwały zatrudnienia w Polsce, co już zresztą się dzieje. Nie jest to jednak proste, ponieważ poszukują głównie prac niewymagających wysokich kwalifikacji, a takich ofert dla kobiet nie ma zbyt wielu. Dodatkową trudność stanowi bariera językowa, która sprawia, że nawet osoby o wyższych kwalifikacjach mogą mieć problem ze znalezieniem zatrudnienia w swoim zawodzie. Oczywiście uchodźcy mogą uczyć się języka polskiego, lecz to wymaga czasu. Jeśli jednak wykształcone osoby, które przyjechały do Polski, zdecydowałyby się tu osiedlić, być może z czasem mogłyby zacząć zajmować specjalistyczne stanowiska, na które brakuje w Polsce pracowników. Chodzi głównie o branże: edukacyjną, medyczną, tekstylną oraz IT.

Jak inflacja wpływa na politykę kadrową i płace w polskich firmach?

Monika Jakubiak: W ostatnim roku obserwujemy drastyczny wzrost inflacji. W czerwcu 2022 r. osiągnęła ona 15,5 proc., co daje najwyższy wskaźnik od 1997 r. Do tego wynagrodzenia, choć średnio wzrastają − według GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw było w czerwcu wyższe o 13 proc. r/r i wyniosło 6554,87 zł brutto − to jednak zdecydowanie wolniej niż inflacja. Jednocześnie obserwujemy drastyczny wzrost cen, szczególnie mediów, artykułów spożywczych i przemysłowych, czyli dóbr codziennego użytku. W tej sytuacji wielu spośród zatrudnionych poszukuje możliwości dodatkowego zarobku. Jak wynika z opublikowanego niedawno raportu SeniorApp, liczba osób zainteresowanych dodatkową pracą w Polsce zwiększyła się od stycznia do czerwca aż o 165 proc. Jednocześnie zdecydowanie wzrasta zainteresowanie pracą tymczasową i sezonową − według danych Grupy Progres o 20 proc. r/r.

Jak zmieniły się oczekiwania pracowników względem potencjalnych pracodawców na przestrzeni ostatnich lat? Jakie czynniki decydują o atrakcyjności oferty pracy?

Monika Jakubiak: Ostatnie 2−3 lata doświadczeń związanych z dużą niepewnością sprawiły, że osoby pracujące lub poszukujące pracy zwracają obecnie większą uwagę na bezpieczeństwo i stabilizację. Z ostatnich badań Randstad Employer Brand Research wynika, że o atrakcyjności pracodawcy z perspektywy pracowników decydują głównie: wysokość wynagrodzenia, świadczenia pracownicze i stabilność zatrudnienia. Badani zwracają także uwagę na przyjazną atmosferę w miejscu pracy oraz możliwość zachowania równowagi między pracą a życiem prywatnym. Na ten aspekt wiele osób zaczęło zwracać szczególną uwagę po okresie pandemii.

Z kolei badania przeprowadzone w 2021 r. przez ManpowerGroup wykazało, że wśród benefitów oferowanych pracownikom najbardziej doceniane są prywatna opieka medyczna, szkolenia i możliwość rozwoju, dodatkowe dni wolne oraz ubezpieczenie na życie.

A co przesądza o wartości pracownika z perspektywy pracodawcy? Jakie kompetencje są dziś najbardziej poszukiwane?

Monika Jakubiak: Już przed pandemią pracodawcy zwracali dużą uwagę nie tylko na formalne wykształcenie, ale przede wszystkim na konkretne umiejętności zatrudnionych. Podkreślano potrzebę posiadania kompetencji miękkich, które umożliwiają nawiązywanie i utrzymywanie relacji, pracę w zespołach, wytrwałość w realizacji celów, umiejętność rozwiązywania konfliktów. Z raportu PARP wynika, że od osób zatrudnianych na zdalne stanowiska pracy szczególnie oczekiwano takich predyspozycji, jak umiejętność zarządzania czasem, samodzielność oraz nastawienie na realizację wyniku.

W procesie poszukiwania pracowników nadal istotne są posiadane przez nich kompetencje miękkie, zwłaszcza współpraca, empatia, zdolności adaptacyjne, odporność na stres, umiejętność zarządzania czasem. Liczą się także chęć rozwoju i kreatywność.

Czy regionalnie pod względem bezrobocia i atrakcyjności rynku pracy Polska jest mocno podzielona? Zasada „im większe miasto, tym większe możliwości zawodowe” jest cały czas aktualna?

Monika Jakubiak: Rynek pracy w Polsce nadal jest niejednorodny, co wynika ze specyfiki poszczególnych regionów. Nadal można stwierdzić, że w większych miastach i regionach uprzemysłowionych zdecydowanie łatwiej zarówno o oferty pracy, jak i o wyższe wynagrodzenie. Jednak coraz więcej firm oferuje możliwość pracy zdalnej lub hybrydowej, którą można wykonywać z dowolnego miejsca. Wiele osób korzysta z tych możliwości, mieszkając poza miejscem zatrudnienia i ciesząc się wygodą życia w mniejszej miejscowości, a zarazem pracując na warunkach oferowanych w dużej firmie. Nie jest także rzadkością spędzanie części roku np. za granicą, podczas gdy w tym czasie wykonuje się zadania dla swojego pracodawcy.

Czy szkoły i uczelnie są dziś dobrze przygotowane do kształcenia kadr, jakich potrzebuje biznes i nowoczesna gospodarka?

Monika Jakubiak: Od lat podejmowane są próby dopasowania proponowanych profili kształcenia do potrzeb rynku pracy. Nie jest to proste, ponieważ każda zmiana profilu wymaga przygotowania pod względem programu i odpowiedniej kadry, podjęcia decyzji przez odpowiednie gremia. To długotrwały proces. W tym czasie potrzeby pracodawców często się zmieniają, ponieważ przedsiębiorstwa − chcąc spełnić dynamicznie zmieniające się oczekiwania klientów − są zmuszone do szybkiej reakcji na zmiany popytowe.

Wiadomo jednak, że pewne działania warto podejmować i są one realizowane np. poprzez konsultacje z pracodawcami, tworzenie przy szkołach i uczelniach Rad Pracodawców, organizację wspólnych spotkań, konferencji, targów pracy, prac na zlecenie przemysłu, wymiany pracowników, praktyk i staży dla studentów oraz doktorantów itp. Tworzone są nowe profile kształcenia czy kierunki studiów, także w językach obcych, a uczniowie i studenci są zachęcani do udziału w projektach i programach wymiany.

Szkoły nie są w stanie spełnić wszystkich oczekiwań pracodawców, mają za zadanie raczej przygotować pewien „background”, szlifowany następnie w danym przedsiębiorstwie. Dlatego warto zachęcać młodych ludzi do podejmowania aktywności jak najszybciej, jeszcze w trakcie nauki, i rozwijać w nich zainteresowania oraz kompetencje poprzez praktyki, staże, wolontariat, konkursy, programy dla uczniów i studentów.

Jaką rolę powinno odgrywać środowisko nauki w budowaniu wartościowych relacji z biznesem i efektywnej współpracy? Która ze stron jest bardziej zainteresowana współdziałaniem i świadoma wzajemnych korzyści?

Monika Jakubiak: Współpraca nauki i biznesu jest niezwykle istotna. Działania będące jej owocem przynoszą korzyści nie tylko zaangażowanym w nie stronom, ale często dużo szersze – w wymiarze lokalnym lub globalnym. Współpraca jednostek naukowych i przedsiębiorstw może być zainicjowana przez jednostkę naukową lub naukowców, którzy poszukują na rynku podmiotów gotowych sfinansować ich pomysł badawczy. Inicjatorem współpracy może także być przedsiębiorstwo, które poszukuje naukowców do współpracy, chcąc sfinansować badania naukowe, w celu ich późniejszej komercjalizacji. Istnieje wreszcie trójstronny model współpracy, w którym występuje instytucja lub jednostka pośrednicząca. Jej zadaniem jest poszukiwanie sponsorów dla rozwoju badań naukowych i wspieranie realizacji wspólnych przedsięwzięć.

Z badań przeprowadzonych przeze mnie w Lublinie wynika, że zdania respondentów na temat inicjatywy w zakresie realizowanej współpracy były podzielone. Według przedstawicieli badanych szkół wyższych do współpracy naukowców z przedstawicielami przemysłu dochodzi najczęściej – w przypadku ok. 70 proc. sformalizowanych umów − z inicjatywy przedsiębiorstwa. Niekiedy przedsiębiorcy, chcąc pozyskać środki zewnętrzne na wdrażanie innowacji, są niejako zobligowani wytycznymi konkursowymi do nawiązania tego typu współpracy. W pozostałych przypadkach dochodzi do niej z inicjatywy pracowników naukowych uczelni. Osoby mające pomysł badawczy poszukują w firmach sponsorów dla realizacji pomysłów lub możliwości praktycznego wdrożenia rozwiązania, które powstało w laboratorium jako koncepcja badawcza.

Inaczej sytuacja wygląda z perspektywy urzędu miasta oraz urzędu marszałkowskiego, których pracownicy najczęściej mają do czynienia ze współpracą w modelu trójstronnym, gdzie urząd pełni rolę pośrednika pomiędzy uczelnią a przedsiębiorstwem.

Aktualnie większość szkół wyższych jest świadoma potrzeby takiej współpracy i podejmuje liczne działania w celu jej intensyfikacji. Przy większości jednostek naukowych działają Centra Transferu Wiedzy lub Technologii, których zadaniem jest m.in. wspieranie pracowników i doktorantów w nawiązywaniu i realizacji współpracy z przedstawicielami biznesu, w tym procesu komercjalizacji wyników badań naukowych.

Które sektory rynku oferują dziś najbardziej świetlaną przyszłość? Czy można jednoznacznie wskazać kierunki, które są dla absolwentów najbardziej opłacalne, biorąc pod uwagę perspektywy zawodowe i warunki finansowe?

Monika Jakubiak: Odpowiedź jest złożona, ponieważ rynek pracy podlega wielu czynnikom i zmienia się w szybkim tempie. Z raportów dotyczących rynku pracy przyszłości wynika, iż wiele młodych osób, które podejmują dzisiaj decyzję dotyczącą wyboru profilu kształcenia, będzie w przyszłości pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Z kolei ok. 70 proc. znanych nam dzisiaj zawodów ulegnie przeobrażeniu, a niektóre zupełnie znikną, ponieważ zostaną zautomatyzowane. Dobrze jest więc patrzeć na przyszłość rynku pracy przez pryzmat pewnych zadań, a niekoniecznie konkretnych zawodów.

Rzadko zdarza się, że pracownicy od początku do końca swojej kariery zawodowej zajmują się tym samym, pozostają na tym samym stanowisku, w tym samym miejscu pracy. Trzeba zatem liczyć się z koniecznością rozwijania kompetencji. Warto uświadamiać młodym ludziom, że nauka nie zakończy się dla nich na etapie studiów. Koncepcja „lifelong learning”, czyli nauki przez całe życie, będzie nieustannie towarzyszyć nam wszystkim.

W tym kontekście trudno wskazać kierunki kształcenia, które warto dziś wybierać. Według raportu Rynek Pracy 2030 do najbardziej perspektywicznych obszarów wiedzy należą technologie, nauki ścisłe, przyrodnicze i medyczne, języki obce, edukacja, budowa i konstrukcja, produkcja i komunikacja medialna oraz zarządzanie, ekonomia i rachunkowość. Warto też zwrócić uwagę na rozwijanie tzw. kompetencji przyszłości, które zdaniem specjalistów będą zyskiwać na znaczeniu w perspektywie kolejnych lat: cyfrowych, społecznych i poznawczych. Warto zwrócić uwagę na kierunki związane z logistyką, planowaniem zakupów, transportem bądź magazynowaniem, technologiami cyfrowymi.

Co ciekawe, nie mniej istotne są obszary wiedzy, które stały się mało popularne wśród młodych ludzi. Chodzi m.in. o profesje dotyczące różnego rodzaju aspektów medycznych oraz edukacji. W pewnym momencie pojawił się trend, który zniechęcał młodych ludzi do wybierania takich kierunków studiów jako mniej opłacalnych. Jednak dzisiaj na rynku pracy w Polsce obserwujemy niedosyt osób z powyższymi kwalifikacjami. Średnia wieku np. nauczycieli czy pielęgniarek jest bardzo wysoka. W związku z tym pracowników z tych sektorów w końcu zabraknie. Dlatego jeżeli ktoś lubi zajmować się innymi, jest społecznikiem, potrzebuje towarzystwa ludzi, aby dobrze czuć się w pracy, powinien przemyśleć, czy właśnie tego typu zawód nie będzie dla niego dobrym wyborem. Miejmy nadzieję, że za zmianami w gospodarce, które obserwujemy, pójdą zmiany w zakresie płac, aby osoby, które wykonują bardzo odpowiedzialne zadania, jak np. pomocowe czy edukacyjne, otrzymywały godziwe wynagrodzenie.

Coraz częściej mówi się o automatyzacji procesów w firmach, a nawet urzędach. To odpowiedź na brak rąk do pracy czy zagrożenie, że rynek pracy będzie coraz bardziej ograniczony?

Monika Jakubiak: Postępująca automatyzacja, zwłaszcza w takich branżach, jak produkcyjna lub magazynowa, a także coraz szersze zastosowanie sztucznej inteligencji, np. w sferze obsługi klienta, to efekt zarówno narastających trudności kadrowych, jak i postępu technologicznego. Do stosowania tego typu rozwiązań przyczynił się wybuch pandemii i konieczność przeniesienia wielu zadań w tryb zdalny. Do lamusa odchodzą zawody związane rutynowym wykonywaniem powtarzalnych zadań, które mogą być przejmowane przez inteligentne systemy. Coraz częściej są one automatyzowane.

Nie oznacza to jednak ograniczenia rynku pracy − nadal są miejsca, które nie mogą być zastąpione przez maszyny. Jednocześnie pojawiają się nowe zawody. Zdaniem ekspertów w kolejnych latach najszybciej będą się rozwijać obszary wymagające wysokich kompetencji. Poszukiwani będą także pracownicy sektorów, w których wymagane są kompetencje niższe, ale pozbawione powtarzalnych zadań. Dodatkowo na znaczeniu zyskiwać będą zawody, które można wykonywać w ramach funkcjonowania w tzw. zielonej gospodarce, ponieważ eksploatacja zasobów naturalnych jest już bardzo wysoka i w celu zatrzymania tego niepokojącego trendu tworzone są nowe profesje.

Rozmawiała Małgorzata Szerfer-Niechaj

Fot. archiwum prywatne Moniki Jakubiak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.