Menu
  • Menu

    Nauka i biznes – co idzie nie tak?

    Pod względem innowacyjności polska gospodarka zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. Wyprzedzamy tylko Bułgarię, Łotwę i Rumunię. Najważniejszym ze wskazywanych powodów takiej sytuacji jest słaba współpraca między instytucjami naukowymi a przedsiębiorstwami. Tymczasem od poziomu innowacyjności gospodarki w dużej mierze zależy jej zdolność do osiągania trwałego wzrostu. Można więc postawić pytanie, dlaczego nauka i biznes nie mogą współpracować tak sprawnie jak w innych krajach naszego kontynentu.

    Odpowiadając, eksperci wskazują na różnice w kulturze i organizacji, istniejące między środowiskiem biznesowym a naukowcami, które znacznie utrudniają komunikację między obiema grupami.

    Nauka i biznes

    Jak stwierdził dr Piotr Mikosik dla kwartalnika naukowego Instytutu Lotnictwa „Minib”: „Oba środowiska różni od siebie postrzeganie problemów biznesowych, forma komunikacji, podejście do rozwiązywania spornych kwestii, stosunek do ograniczeń czasowych i finansowych, czy nawet sposób budowania relacji interpersonalnych. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga czasu i cierpliwości, wypracowania metod budowania współpracy i uczenia się od siebie”.

    Zazwyczaj firmy oczekują od uczelni technicznych dostarczenia konkretnych rozwiązań w sferze technologii i organizacji produkcji. O tej współpracy decyduje możliwość pozyskania danego rozwiązania w cenie niższej niż w przypadku zakupu technologii od zagranicznych podmiotów. Rzadko dochodzi natomiast do nawiązywania współpracy pomiędzy biznesem a uczelniami innymi niż techniczne. Dotyczy to również wydziałów zarządzania, które – teoretycznie – powinny służyć przedsiębiorcom swoją wiedzą.

    Specyfika pracy naukowej i działalności biznesowej

    Co zatem jest źródłem problemów w komunikacji na linii nauka i biznes? Jak pisze Piotr Mikosik: „Wynikają one zarówno z odmiennej specyfiki każdego z tych obszarów, jak i z uwarunkowań historycznych kształtujących postawy członków obu środowisk. Problemy te mają naturę systemową, czyli są wzajemnie oddziałującymi i przeplatającymi się związkami między różnymi czynnikami, które trudno jest klarownie oddzielić od siebie, nie tracąc przy tym na jakości wyjaśnień”.

    Zdaniem Mikosika różnica pojawia się już wtedy, gdy mówimy o celach nauki i biznesu. O ile celem naukowca jest poszukiwanie wyjaśnienia zagadnień naukowych w celu poszerzania wiedzy, to cel biznesmena stanowi maksymalizacja zysków. Firmy są zatem zainteresowane jedynie tymi aspektami wiedzy, które uznają za użyteczne w ich dążeniu do osiągania dobrych wyników ekonomicznych.

    Ocena pracy naukowej polega na jej zgodności z pewnymi zasadami metodologicznymi i ma zdolności do spełniania określonych wymogów formalnych. Zazwyczaj wymogi te nie wiążą się z możliwością praktycznego zastosowania zdobytej wiedzy. Dla przedsiębiorcy natomiast nie są najważniejsze zagadnienia logiczne i metodologiczne. Najistotniejszym kryterium oceny jest możliwość wykorzystania danej wiedzy dla maksymalizacji zysku lub usprawnienia funkcjonowania organizacji.

    Naukowcy nie mają zazwyczaj doświadczenia w działalności gospodarczej. Ich prace mogą mieć zatem innowacyjnych charakter z punktu widzenia wymogów stawianych pracy naukowej, nie są za to opracowywane z myślą o możliwości praktycznego wykorzystania w biznesie. Menedżerowie muszą z kolei uwzględniać rachunek ekonomiczny, a więc koszty wdrożenia danego rozwiązania i jego wpływ na wyniki finansowe przedsiębiorstwa.

    Nauka i biznes – odmienny styl pracy

    Celem zarządów firm jest wypracowanie wspólnego stanowiska na temat konieczności i warunków wprowadzenia danego rozwiązania w oparciu o przewidywaną poprawę wyników finansowych. Naukowcy pracują zazwyczaj na innych zasadach. W tej dziedzinie ceni się wielość teorii i ścieranie się poglądów. Zazwyczaj mamy więc do czynienia z wieloma rywalizującymi ze sobą poglądami, a nawet mnogością definicji jednego pojęcia. Spotkania i konferencje naukowe nie prowadzą zwykle do osiągnięcia wspólnego stanowiska, w praktyce ograniczają się do krytyki konkurencyjnych poglądów i wymiany doświadczeń. Uczestnicy opuszczają je przekonani o swojej racji i kontynuują pracę nad własnymi teoriami.

    Problem stanowi również sam język. Każda grupa zawodowa wytwarza własny system pojęć i „trudnych słów”, których opanowanie ma świadczyć o wysokich kompetencjach w danej dziedzinie. Mikosik pisze o języku nauki: „Niektóre z tych pojęć przenikają do języka praktyki, jednak znaczna część z nich pozostaje w sferze języka akademickiego. Z racji indywidualnego stylu pracy naukowca i koncentracji na zgłębianiu swojej specjalności naukowiec może nie zdawać sobie sprawy z tego, które z codziennie używanych przez niego pojęć mają naturę powszechną, a które są hermetycznymi pojęciami używanymi jedynie we własnym środowisku”.

    Jak zmniejszyć dystans między nauką a biznesem?

    Pewne problemy powstające, kiedy nauka i biznes próbują nawiązywać współpracę, mają bardzo głęboki charakter. Fundamentalne różnice między obiema grupami funkcjonują od pokoleń. Konieczne jest zatem wypracowanie lepszych metod komunikacji między naukowcami a przedstawicielami biznesu. Sprawę może rozwiązać pojawienie się pośredników między firmami a uczelniami. Chodzi o osoby dobrze zorientowane w specyfice obu grup.

    „Jak podkreślali badani reprezentanci środowisk naukowych i biznesowych, to środowiska naukowe muszą zrobić większy krok w kierunku zbliżenia się do praktyki niż odwrotnie. Między innymi dlatego, że to pracownikom nauki bardziej zależy na budowaniu powiązań z biznesem niż pracownikom biznesu z nauką” – pisze Mikosik.

    Zdaniem autora współpraca między nauką a biznesem odbywa się na kilku płaszczyznach, czego przykładami mogą być: oddelegowanie naukowca na staż do firmy, szkolenia, usługi doradcze, zlecenia na badania, wspólne projekty. Każda płaszczyzna stwarza określone szanse dla obu stron. Np. staże mogą okazać się cennym doświadczeniem, które umożliwi pracownikom naukowym zapoznanie się ze specyfiką pracy w biznesie.

    Pomocne w zachęcaniu do współpracy nauki i biznesu okazują się również różnego rodzaju zachęty finansowe ze strony państwa. Realizowane są one m.in. przez tworzenie klastrów zrzeszających przedsiębiorców i przedstawicieli instytucji badawczych. Dzięki nawiązaniu odpowiednich relacji szczególnie wielkie ośrodki akademickie mogą stać się katalizatorami rozwoju gospodarczego naszego kraju. Podobną rolę dla mniejszych lub lokalnych firm mogą odgrywać małe uczelnie.

    Metody wspierania innowacyjnej gospodarki

    Można wyróżnić trzy metody wspierania działalności badawczo-rozwojowej: wsparcie finansowe, wzmocnienie współpracy firm z instytucjami badawczymi oraz wykorzystanie siły sektora publicznego. Istotną rolę w tej współpracy mogą odegrać firmy zagraniczne, które zdecydują się na otwarcie w naszym kraju swoich ośrodków badawczych. W Polsce największe znaczenie odgrywa wsparcie finansowe. Polski system zawiera elementy wsparcia na wszystkich etapach działalności B+R. Znacznym ułatwieniem było wprowadzenie ulgi dotyczącej wpływów z praw własności intelektualnej.

    Raport „Polskie B+R. Dostępne narzędzia wsparcia i nowe możliwości”, przygotowany przez Polski Instytut Ekonomiczny, wykazuje: „Zakres wsparcia oferowanego dla działalności B+R w Polsce jest jednym z najbardziej hojnych w regionie. Wysokość ulgi podatkowej stawia Polskę na trzecim miejscu, natomiast wysokość wsparcia możliwego do uzyskania w postaci pomocy publicznej oraz ulgi typu IP Box są korzystniejsze niż u naszych sąsiadów”.

    Dodatkowym czynnikiem zachęcającym do innowacyjności mogą stać się duże zamówienia publiczne. W czasach PRL wielkie, państwowe przedsiębiorstwa prowadziły ożywioną współpracę z uczelniami i instytutami badawczymi. Duże, państwowe pieniądze umożliwiają prowadzenie drogich badań, na których finansowanie prywatne firmy nie wygospodarują środków. Łączenie przedsiębiorców i instytucji badawczych z kolei umożliwia korzystanie przez mniejsze podmioty z wyników badań, które są zbyt drogi, żeby mogły je sfinansować małe i średnie przedsiębiorstwa.

    Na razie jednak – zgodnie z raportem „Polskie B+R Dostępne narzędzia wsparcia i nowe możliwości” – takie działania, jak partnerstwo innowacyjne, są w naszym kraju na wczesnym etapie rozwoju. Również wspieranie innowacyjności małych i średnich przedsiębiorstw działa w bardzo ograniczonej formie.

    Współpraca z biznesem – co zachęca, a co odstrasza naukowców?

    Pozytywnym zjawiskiem jest obecnie coraz większe zainteresowanie naukowców współpracą z biznesem. Największą motywację stanowią zachęty finansowe. Istotna jest także możliwość komercyjnego wykorzystania własnych wyników badań. Część uczelni dysponuje jednak zbyt małymi zasobami, by sprostać największym wyzwaniom. Sytuację może rozwiązać tworzenie platform współpracy między dużymi a mniejszymi ośrodkami. Problemem pozostaje również wciąż zbyt mały udział branż wysoko technologicznych w PKB.

    Z drugiej strony część naukowców nie chce zajmować się zagadnieniami przydatnymi dla biznesu, ponieważ nie znajdują się one w sferze ich zainteresowań. Istnieją też pewne ograniczenia dotyczące wiedzy na temat innowacji. Jej brak sprawia, że pracuje się nad rozwiązaniami istniejącymi za granicą albo wręcz odrzuconymi tam jako mało efektywne.

    Uczelnie w Polsce ciągle jeszcze posiadają skostniałe struktury, nieprzystosowane do warunków konkurencji na rynku. W „Rzeczpospolitej” czytamy: „Istnieje wiele barier, które znajdują się poza obszarem legislacyjnym. Ze strony uczelni to nadmierna wewnętrzna biurokracja, powolne tempo podejmowania decyzji, kulturowo zakorzenione przeświadczenie o roli naukowca oddanego wyłącznie nauce. Po drugiej stronie są firmy, które obawiają się zaangażowania w pracę z uczelniami właśnie z tych powodów”.

    Ograniczenie zaufania obu stron często wynika z obawy, że dany projekt zakończy się niepowodzeniem. Tymczasem w krajach z bardziej rozbudowaną siecią współpracy nauki z biznesem ryzyko porażki wpisane jest w mechanizm tej współpracy. Takie niepowodzenie nie stanowi od razu dowodu nieudolności, lecz bywa etapem rozwiązania danego problemu.

    Wojciech Ostrowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *