Menu

Menu

Brexit? Pandemia? Plusy przeważają

Ponad 10 lat temu przetestowaliśmy zakładanie firmy w Wielkiej Brytanii na sobie. Nasze doświadczenia były bardzo pozytywne i dziś przekonujemy klientów, żeby poszli w nasze ślady – mówią Klaudia Małuj i Konrad Rychlica, właściciele One World Team Ltd.

12 lat temu związali się państwo z rynkiem brytyjskim, otwierając firmę One World Team i pomagając otwierać tam działalność Polakom. Jak zrodził się pomysł na kancelarię osadzoną w dwóch krajach?

Konrad Rychlica: Swego czasu zastanawiałem się, jak pomóc klientom w rozwiązaniu problemów podatkowych oraz prawnych. Wtedy zrodził się pomysł rozwiązania opartego o inny kraj. Wielka Brytania pojawiła się jako naturalny efekt selekcji.

Klaudia Małuj: Zależało nam na tym, żeby wybrany kraj nie był kojarzony z rajem podatkowym. Chcieliśmy, aby nasi klienci byli postrzegani jako uczciwi partnerzy, niebudzący skojarzeń z praniem pieniędzy czy ucieczką od podatków. Wielka Brytania jest w Polsce równorzędnym partnerem gospodarczym. W dobie pandemii przedsiębiorcy mogli liczyć na duże wsparcie państwa. W urzędach spotykamy się z życzliwością i gotowością do pomocy. W Polsce niestety wciąż często normą jest opieszałość, wyższość i nieprzychylność wobec petenta. Kolejnym plusem działalności w Wielkiej Brytanii są emerytury − pewniejsze i wyższe niż w Polsce.

Konrad Rychlica: Zajmujemy się planowaniem podatkowym, aby polskie firmy miały mniejsze obciążenia z tego tytułu, a przy tym zarówno ich majątek, jak i osób zarządzających, był zabezpieczony przed bezpodstawną windykacją i zajęciami na czas kontroli, które potrafiły trwać miesiącami. Często kończyło się to upadkiem firmy. Pomagamy też firmom wchodzić na rynki zagraniczne, otwierając im filie i poszukując dla nich klientów na rynkach obcych. Wielka Brytania jest bardzo wdzięcznym rynkiem, jeśli zależy nam na korzystnych rozwiązaniach podatkowych i prawnych. Posiadanie spółki na terenie Wielkiej Brytanii z oddziałem w Polsce jest korzystne. W Polsce oddziały te są honorowane przez sądy i banki. Są w pełni transparentne, dzięki czemu przysługuje im prawo do kredytów i leasingów. Ponad 10 lat temu przetestowaliśmy zakładanie firmy w Wielkiej Brytanii na sobie. Nasze doświadczenia były bardzo pozytywne i dziś przekonujemy klientów, żeby poszli w nasze ślady. Równolegle zajmujemy się doradztwem biznesowym i inwestycyjnym, w tym związanym z ekspansją na rynki obce.

Czy rynki wschodnie są przyszłościowym kierunkiem dla biznesu?

Konrad Rychlica:  Wszystkie rynki są ciekawe, pod warunkiem że trafi się z produktem. Nasza rola sprowadza się m.in. do tego, żeby wykonać analizę rynku i ocenić szansę danego przedsięwzięcia na powodzenie. Nie sztuką jest bowiem załadować kontener i przetransportować, powiedzmy do Azji, towar, który się tam nie sprzeda. Znam przypadki, gdzie entuzjazm i huraoptymizm nie były poparte racjonalną oceną. Efekty były opłakane. Jeśli na dany produkt nie ma popytu, to nikt nie zwróci przedsiębiorcy poniesionych kosztów. Lepiej unikać nietrafionych inwestycji, robiąc uprzednio rozeznanie i odpowiednio planując ekspansję.

Klaudia Małuj:  Warto współpracować z firmą, która ma na danym rynku koneksje i pomoże przetrzeć szlaki, bo na Bliskim Wschodzie i w Azji towar potrafi w niewyjaśnionych okolicznościach zniknąć. Dobrze mieć kogoś zaufanego, kto sprawdzi kontrahenta i przeprowadzi przedsiębiorcę przez formalności. W wielu krajach wschodnich stawki dla osób z zewnątrz, które ewidentnie nie znają rynku, kilkakrotnie rosną. Mało tego, chiński rynek, w którym się specjalizujemy, ma to do siebie, że w strukturze organizacyjnej związanej z zakładaniem tam firmy musi być Chińczyk. Jeżeli tego nie uszanujemy, możemy być pewni, że z interesu nic nie wyjdzie. Ta sama zasada obowiązuje w Katarze i Emiratach.

Konrad Rychlica:  Bliski Wschód lubi z nami współpracować, bo mamy dobre towary i ciekawe rozwiązania. Rynki te mają z kolei dużo pieniędzy, które chętnie wydają. Trzeba jednak być wyczulonym na wiele kwestii.

Polscy przedsiębiorcy są zainteresowani tymi kierunkami, czy jednak wybierają znane kraje europejskie?

Konrad Rychlica: Świadomość rośnie. Odważniejsi inwestorzy decydują się rozwijać działalność na rynkach wschodnich, bo wiedzą, że to się opłaca. Z drugiej strony jest to trudniejsze i warto skorzystać z wiedzy profesjonalistów, którzy pomogą odnaleźć się w obowiązującym kodeksie i przebrnąć przez procedury, a w razie kłopotów mieć się do kogo zwrócić o pomoc. Wielu klientów nam zaufało i od lat prowadzimy owocną współpracę.

Czy zmiany, jakie dokonały się w Wielkiej Brytanii po Brexicie, są przyjazne dla biznesu?

Klaudia Małuj: Jest łatwiej i bezpieczniej. Wielka Brytania nie musi już przestrzegać regulacji z Brukseli, które w wielu przypadkach są mocno oderwane od rzeczywistości. Brytyjskie spółki są teraz chronione i odciążone od pozwów europejskich, często bezpodstawnych. Na Wielką Brytanię nie są już nakładane limity produkcyjne − w efekcie po Brexicie mocno zwiększyła sprzedaż do Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji.

Konrad Rychlica: Słyszymy doniesienia o tym, jak źle jest w Wielkiej Brytanii po wyjściu z Unii. Te relacje niewiele mają wspólnego z prawdą. Cały czas można wyjeżdżać za pracą do Wielkiej Brytanii i nie zapowiada się, żeby miało się coś zmienić. Powrót ruchu paszportowego nie stanowi problemu, a gospodarczo Wielka Brytania wręcz zyskała. W razie niejasności i natłoku błędnych informacji pomagamy klientom wdrażać się w nowe realia.

Czy Polacy, którzy od lat wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych, mają zielone światło dla własnego biznesu?

Konrad Rychlica: Wielka Brytania jest bardzo przychylna obywatelom, którzy chcą prowadzić tu swoją działalność. Podczas pandemii każda spółka otrzymywała bezzwrotną comiesięczną pomoc. Składki zdrowotne oraz zaliczki podatkowe są znacznie niższe niż w Polsce, co także pokazuje, jak Wielka Brytania dba o swoich obywateli, zwłaszcza o przedsiębiorców.

Klaudia Małuj: Oczywiście pomoc dostają ci, którzy prowadzą działalność zgodnie z literą prawa. Nieterminowi i nieuczciwi przedsiębiorcy nie mogą liczyć na wsparcie. To sprawiedliwe podejście. Jeśli jednak niedopełnienie obowiązków względem państwa wynika z tego, że ktoś sobie nie radzi z formalnościami, wystarczy zdać się na fachowców i zawierzyć sprawy administracyjno-finansowe kancelarii. Warto pamiętać, że decyzja o założeniu własnego biznesu lub przeniesieniu go do Wielkiej Brytanii jest swego rodzaju inwestycją i powinna być przemyślana. Nie warto oszczędzać na tym procesie. Zalecamy korzystanie z pomocy kancelarii takiej jak nasza. Nasi doświadczeni pracownicy w Polsce i w Wielkiej Brytanii na co dzień mają do czynienia z zagadnieniami dotyczącymi prowadzenia działalności w Wielkiej Brytanii i innych krajach.

Jaki widzą państwo wpływ pandemii na swoją działalność i biznesy klientów?

Klaudia Małuj: Bardzo pozytywny. Ludzie zaczęli doceniać czas poświęcony klientowi. Żadna spółka, z którą współpracujemy, nie ogłosiła upadłości ani nie miała istotnych przestojów. Wiele firm przestawiło się na pracę online, co pomogło im przetrwać oraz rozwinąć się. Niestety są też firmy, które usiłują odbić sobie straty związane z pandemią, zawyżając stawki, co najbardziej widać w turystyce i gastronomii. Zjawisko to rzuca się w oczy w Polsce. Podczas podróży biznesowej w innych krajach nie zaobserwowaliśmy ostatnio wzrostu cen, np. hoteli, wręcz przeciwnie. Szkoda, że przedsiębiorcy w Polsce chcą odrobić straty w ciągu miesiąca, nie planując tego procesu lub nie dodając do wyższej ceny benefitu dla klientów, przez co ich interesy tracą.

Konrad Rychlica: Interesy niektórych klientów trochę ucierpiały, zwłaszcza w obszarze wynajmu i działalności hotelarskiej. Jednak wsparcie ze strony państwa pozwoliło przeczekać ten ciężki okres nawet najbardziej pokrzywdzonym podmiotom. Ci, którzy mieli głowę na karku, zaczęli szukać nisz i np. sprowadzać lub produkować maseczki oraz środki ochrony osobistej. Niektórym całkiem nieźle wyszedł ten „skok w bok” podyktowany potrzebą chwili.

A co z inwestycjami? Skoro tak wiele firm wyszło z kryzysu obronną ręką, to może w tym obszarze również nie było zastoju?

Konrad Rychlica: Klienci zaczęli inaczej inwestować środki. Przekonali się, że nieruchomości to nie do końca takie eldorado, jak się wydawało.

Klaudia Małuj: Najpewniejsze są dziś kruszce, innowacje technologiczne oraz IT. Cieszy też powrót do inwestycji w sztukę i klasyczną motoryzację, o których ostatnio nieco zapomniano ze względu na boom na nieruchomości. Lepszą inwestycją niż mieszkanie jest dziś ziemia pod inwestycje.

A jeśli już nieruchomości, to mieszkaniowe czy komercyjne?

Klaudia Małuj: Odradzałabym inwestycje w biura − ludzie przywykli do pracy w trybie home office i nie chcą powrotu do biur. Wiele nowych nieruchomości komercyjnych stoi pustych i czeka na najemców, a chętnych brak. Przyszłością są biurowce coworkingowe, czyli biura na godziny, gdzie w ramach abonamentu można przyjść o dowolnej porze i popracować w przyjaznym otoczeniu.

Konrad Rychlica: W Wielkiej Brytanii istnieją specjalne fundusze, które wspierają inwestycje, z pominięciem licznych zabezpieczeń wymaganych w Polsce. My pomagamy klientom znaleźć najkorzystniejsze źródła finansowania. Niekiedy sami udzielamy takiego wsparcia, wchodząc w udziały danej spółki. Dodatkowo bazując na swoim doświadczeniu, pomagamy prowadzić biznes.

Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się do państwa klienci?

Konrad Rychlica: Dużo firm przechodzi do nas z innych kancelarii, kiedy okazuje się, że założenie spółki za granicą nie wygląda tak kolorowo, jak to przedstawiano, a gdy przychodzi do rozliczeń podatkowych, są zostawieni z problemem. Istnieje wiele korzystnych rozwiązań, trzeba tylko wiedzieć o ich istnieniu. Zgłaszają się też firmy, które są na granicy przez zbyt mocno dokręconą śrubę biurokracji w Polsce, a także te, które oczekują lepszego zabezpieczenia na przyszłość niż to, które oferuje polski system emerytalny. Ponadto klienci liczą na doradztwo inwestycyjne, aby nie stracić pieniędzy. Pomagamy też w ekspansji, zwłaszcza na mniej popularnych rynkach pozaeuropejskich. Niezależnie od kierunków rozwoju, ważne, aby podejmować przemyślane, zaplanowane działania, poparte doradztwem profesjonalistów, a nie wiedzą z internetu. Warto na starcie zapłacić więcej komuś, kto się zna i wykona dogłębną analizę, aby potem cieszyć się dochodową działalnością, niebędącą źródłem kłopotów.

Klaudia Małuj: W naszych usługach stawiamy na uczciwość. Nie obiecujemy złotych gór, otwarcie mówimy, jeżeli mamy wątpliwości co do jakiegoś projektu, i odradzamy, jeśli dany pomysł jest skazany na niepowodzenie. Jesteśmy dumni, że nasze usługi polecają kancelarie prawne i notarialne. Rekomendacje od osób i instytucji przekonanych o naszych kompetencjach są dla nas najlepszą reklamą.

Rozmawiała Małgorzata Szerfer-Niechaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.