Menu
  • Menu

    Zwolnienia w bankach na coraz większą skalę

    Zwolnienia w bankachPekao i inne banki planują redukcje liczby swoich pracowników. Jak pisze “Rzeczpospolita”, zwolnienia w bankach są następstwem kilku czynników. Należą do nich między innymi zwiększające się obciążenia regulacyjne i wymogi kapitałowe oraz rosnące podatki. Ale za redukcje odpowiadają przede wszystkim: rozwój technologii cyfrowej oraz fuzje.

    Niektóre banki poprzez systemy opłat starały się dość intensywnie zachęcać swoich klientów do korzystania z bankowości internetowej, zamiast korzystania z usług w placówkach. Skutkiem może okazać się redukcja personelu.

    Jak podaje “Rzeczpospolita”, Pekao zapowiada likwidację nawet 950 etatów. Kolejnym 620 pracownikom zostaną zmienione warunki zatrudnienia. Cała procedura ma zostać przeprowadzona do końca października.

    Modyfikacja warunków zatrudnienia 620 osób dotyczy zarówno zmiany stanowisk, zakresu obowiązków, jak i warunków zatrudnienia, w tym wynagrodzenia – informuje biuro prasowe Pekao. To kolejny taki proces w tym trzecim co do wielkości banku w Polsce, bo w ubiegłym roku wprowadzono program dobrowolnych odejść, który ze zwiększeniem automatyzacji pozwolił na redukcję zatrudnienia o 1000 osób. Na koniec 2018 r. cała grupa zatrudniała 16,7 tys. osób. – pisze “Rzeczpospolita”

    Ale Pekao nie jest jedynym bankiem, który planuje zmiany. Już od kilku lat trwają zwolnienia w bankach. W ciągu roku w sektorze ubyło 2,9 tysiąca pracowników. Pod koniec lutego liczba osób zatrudnionych w bankowości wyniosła 161,6 tys. W ciągu 8 lat zmniejszyła się ona o 15,3 tys.

    Trwają zwolnienia w bankach a jednocześnie rosną ich aktywa

    Zwolnienia w bankach nie są spowodowane kryzysem sektora. Aktywa banków rosną średnio o 7 procent rocznie. Rośnie też wartość aktywów przypadających na jednego pracownika – pisze “Rzeczpospolita”. O ile w roku 2011 na pracownika przypadało 7,3 mln zł, to w 2019 przypada już 11,9 mln zł.

    Tymczasem zwolnienia grupowe zapowiadają kolejne instytucje. W tym roku mają je przeprowadzić Santander Bank Polska oraz BNP Paribas. W przypadku obu z nich redukcje stanowią efekt przejęć. Fuzje zawsze powodują zmniejszenie zatrudnienia, przez co banki znacznie obniżają swoje koszty. Jest to jeden z czynników zachęcających do łączenia się.

    Pod koniec 2018 roku Santander wchłonął część Deutsche Banku Polska. W skutek tego pracę straci już wkrótce 1400 osób, czyli tyle, ile zatrudnia przejęta część Deutsche Banku.

    BNP Paribas w najbliższych 2 latach ma zmniejszyć liczbę etatów o 2200 z 11,3 tysiąca zatrudnionych osób. W przejętej przez BNP Paribas części Raiffeisen Polbanku zatrudnionych jest 3600 osób.

    W następnych miesiącach należy się spodziewać dalszych redukcji etatów związanych z przejęciami. Na drugie półrocze planuje się przejęcie EuroBanku przez Millennium. Połączeniu ulegną również Getin Noble i Idea Bank.

    Zwolnienia w Pekao opóźniały się

    Jak komentuje cytowany przez “Rzeczpospolitą” Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego: Pekao dogania resztę sektora pod względem ograniczania zatrudnienia, bo dopiero kończy centralizację działalności back-office, której część wciąż była w oddziałach, co pozwala na zwolnienia.

    Trzeba przyzwyczaić się do myśli, że zwolnienia w bankach będą zjawiskiem raczej długotrwałym. W Polsce wielkość aktywów przypadających na jednego pracownika jest różna w różnych bankach. Wynika to ze stopnia cyfryzacji usług. Najwięcej środków na pracownika przypada w mBanku i ING Banku Śląskim. Na drugim końcu listy znajdują się Alior, BNP Paribas, Pekao oraz PKO BP.

    Niektóre banki – jak PKO BP – każdego roku prowadzą systematyczną redukcję zatrudnienia. Zwolnienia w bankach związane są w tym przypadku z wprowadzaniem nowoczesnych rozwiązań informatycznych.

    Cyfryzacja eliminuje więc konieczność utrzymywania dużej liczby pracowników. Proces ten nie jest równie szybki i spektakularny jak zwolnienia w związku z przejęciami, jednak trwa on ciągle i można się spodziewać, że będzie długotrwały.

    Gdzie trafią odchodzący pracownicy?

    Na szczęście od kilku lat spada w naszym kraju bezrobocie. Zwalniani pracownicy banków mogą więc szukać pracy w innych instytucjach finansowych. Jak mówi cytowana przez “Rzeczpospolitą” manager zespołu Banking & Finance Services w Michael Page Ewa Jakubiak:

    Mimo że zatrudnienie w tradycyjnej bankowości spada, to specjaliści z doświadczeniem finansowym i bankowym nie mają problemu ze znalezieniem pracy w innych podmiotach finansowych, związanych z pożyczkami, leasingiem, faktoringiem, fintechem, startupami. Biorąc pod uwagę, jak intensywnie rozwijają się tego typu organizacje, możemy przypuszczać, że zapotrzebowanie na pracowników w tych sektorach będzie sukcesywnie wzrastać.

    Bank Pekao prowadził systematyczną redukcję liczby pracowników głównie w swoich oddziałach. Nie dokonywano grupowych zwolnień, ale pracownicy odchodzili dobrowolnie, bądź przechodzili na emerytury i nie byli zastępowani nowymi. Teraz zwolnienia nabiorą tempa.

    Chociaż banki w Polsce są w dobrej kondycji finansowej, szukają ciągle nowych sposobów na zwiększenie swoich zysków. Dzięki cyfryzacji mogą one stale zmniejszać zatrudnienie i redukować liczbę oddziałów. Proces ten będzie trwał, więc zwolnienia w bankach potrwają jeszcze przez lata.

    Inną przyczyną zwolnień jest spadek stopy zwrotu z kapitałów własnych. Będzie on stanowił czynnik sprzyjający również grupowym zwolnieniom. W okresie styczeń – luty banki zarobiły netto 1,14 mld zł. Sektor bankowy w naszym kraju od stycznia 2019 roku zanotował jednak spadek zysku netto o 31 proc w porównaniu z początkiem 2018 roku. Jak podaje “Rzeczpospolita”, jest to między innymi efekt zwiększenia o jedną trzecią składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

    W roku 2018 zysk netto banków wyniósł 14,5 mld zł. Mimo wzrostu wartości kredytów o 69 procent w ciągu 4 lat zmniejsza się rentowność. W tym czasie bowiem kapitały banków urosły o 91 proc. Na rentowność wpływa również wprowadzenie podatku bankowego oraz niskie stopy procentowe.

    Autor: Wojciech Ostrowski
    Źródło: “Rzeczpospolita”

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *