Menu
  • Menu

    Zmiany w prawie autorskim – portale będą musiały kontrolować treści użytkowników

    Zmiany w prawie autorskimKomisja prawna Parlamentu Europejskiego zaakceptowała właśnie pomysł Komisji Europejskiej nakładający nowe obowiązki na operatorów serwisów społecznościowych. Projekt reformy powstał jeszcze w 2016 roku i dotyczy przestrzegania praw autorskich w Internecie. Projekt już budzi kontrowersje. Przeciwnicy twierdzą, że zmiany w prawie autorskim zagrażają wolności w sieci; zwolennicy zaś, że autorzy powinni mieć zagwarantowane zyski z umieszczania ich dzieł.

    Jak pisze Business Insider, zmiany w prawie autorskim przewidują między innymi, że portale takie jak: Google, YouTube czy Facebook będą musiały stale monitorować publikowane na nich materiały, sprawdzając, czy nie zostały naruszone prawa autorskie? W tej chwili nie ma takiego obowiązku. Muszą one jedynie reagować w przypadku podejrzenia, co do pochodzenia treści.

    Gdyby reforma weszła w życie, administratorzy musieliby stale monitorować teksty, zdjęcia, czy filmy publikowane na swoich portalach przez użytkowników pod kątem prawa własności intelektualnej.

    Jednak ustawa budzi kontrowersje. Może się okazać na przykład, że wydawcy prasy przysługiwać będzie wynagrodzenie za publikowanie fragmentów materiałów. Zmiany w prawie autorskim dotkną wiec agregatory treści takie jak Google News. Na administratorów nakłada się też odpowiedzialność za treści objęte prawami autorskimi – pisze Business Insider.

    Jaką drogę muszą przejść zmiany w prawie autorskim zanim zaczną obowiązywać?

    Inicjatywę ustawodawczą w Parlamencie Europejskim posiada Komisja Europejska i to ona przygotowała projekt zmian. Później projekt został rozpatrzony przez Redę UE, która skupia przedstawicieli państwo członkowskich. Jednocześnie Parlament Europejski skierował projekt do komisji prawa a 20 czerwca komisja zaakceptowała go. Końcowym etapem prac będzie ustalenie wspólnego tekstu PE, KE i Rady UE a następnie akceptacja wszystkich państw członkowskich.

    Ten ostatni etap może jednak nastręczać pewne trudności. Polski rząd na przykład już wyraził swoje krytyczne stanowisko w sprawie opłat za publikacje fragmentów artykułów i odpowiedzialności platform internetowych za treści objęte prawami autorskimi. Jak wyjaśnia Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego:

    Stanowisko rządu nie uległo zmianie. Rada UE wypracowała rozwiązanie nazwane +prawem pokrewnym+, ale mające zupełnie inny charakter, zakres i przeznaczenie niż prawo pokrewne zaproponowane pierwotnie przez Komisję Europejską. Rozwiązanie takie mieści się w ramach stanowiska polskiego rządu. Polskie stanowisko zostało przygotowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji i zatwierdzone przez Radę Ministrów. (Cytat za Business Insider)

    Pojecie „prawa pokrewnego” formie zaproponowanej przez KE oznacza, że prawami autorskimi objęta jest zarówno cała publikacja, jak i każda jej część. Taki zapis oznaczałby na przykład, że publikowanie choćby nagłówków prasowych wymagałoby zgody wydawcy i wypłacenia mu wynagrodzenia. Polska sprzeciwiła się takiemu zapisowi. Podobnego zdania jest też grupa kilku innych państw.

    Autor: Sebastian Bujak
    Źródło – Business Insider

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *