Menu
  • Menu

    Stereotypy dotyczące Chin – czy zawsze media mają rację?

    Stereotypy dotyczące ChinChiny stają się powoli ale konsekwentnie liderem światowej gospodarki. Jeśli obecne trendy zostaną utrzymane, wcześniej czy później polscy biznesmeni i politycy obudzą się w rzeczywistości, w której Państwo Środka będzie największą potęgą na świecie. Tymczasem można zaobserwować poważne braki wiedzy na temat tego kraju. W powszechnym obiegu dominują raczej stereotypy dotyczące Chin.

    Próbę walki ze zniekształconymi informacjami podjął prof. Krzysztof Gawlikowski w artykule “Obrazy Chin na Zachodzie: nie ufać obiegowym stereotypom”, zamieszczonym w Tomie XVII rocznika “Azja-Pacyfik”.

    Na początek podkreśla on, że cywilizacja chińska jest najbardziej ze wszystkich istniejących wielkich cywilizacji odległa od zachodniej. Fundamentalne różnice dotyczą nawet najbardziej – w naszym mniemaniu – podstawowych i “ogólnoludzkich” wartości i aksjomatów.

    Często zatem niezrozumienie sposobu rozumowania mieszkańców tego kraju powoduje, że w naszej świadomości dominują raczej stereotypy dotyczące Chin.

    Przede wszystkim mówimy o cywilizacji, której korzenie sięgają czasów paleolitu. W Europie i basenie Morza Śródziemnego powstawały różne kultury tworzone niejednokrotnie przez najeźdźców wypierających miejscową ludność. W Chinach natomiast cywilizacja rozwijała się nieprzerwanie przez tysiące lat.

    Ta ciągłość odpowiada za inne pojmowanie relacji między nowym i starym. W Europie nowe i “lepsze” zwykle wypiera stare i “gorsze”. W Chinach natomiast występuje tendencja do dodawania nowinek do starych rozwiązań i dążenie do unikania konfliktów między nimi. Nic więc dziwnego, że w starych strukturach komunistycznego państwa – a przynajmniej na tym, co z nich zostało – można budować nową jakość w postaci gospodarki rynkowej.

    Ciągłość i burzenie

    Fakt występowania ciągłości w kulturze chińskiej nie zawsze traktowany był jako zjawisko pozytywne. Na początku XX wieku pojawiła się tam idea mówiąca, że tradycja chińska jest elementem hamującym rozwój kraju. Jednym z pierwszych głosicieli takiego poglądu był Liang Qichao, jeden z najwybitniejszych myślicieli chińskich. Uważał on, że – by dokonać modernizacji kraju na wzór zachodni – trzeba zburzyć dawne dziedzictwo kulturalne.

    Poglądy te legły u podstaw idei Nowych Chin i stały się hasłem Rychu Nowej Kultury. Poglądy Lianga inspirowały również późniejszego twórcę Chin komunistycznych Mao Zedonga. W 1966 roku rozpoczął on swoją najbardziej kontrowersyjną kampanię pod nazwą Wielka Proletariacka Rewolucja Kulturalna. Jej celem było fizyczne zniszczenie dziedzictwa dawnych Chin i budowa na gruzach nowego komunistycznego społeczeństwa.

    Walka ze starą kulturą w Chinach nie była więc pomysłem komunistów, chociaż cała kampania została przez nich zorganizowana. Jak pisze Gawlikowski, komunizm, podobnie jak wcześniej buddyzm, został mocno przekształcony i poddany sinizacji.

    Stereotypy dotyczące Chin biorą się w dużej mierze z niezrozumienia przyczyn niechęci tego kraju do wiernego kopiowania rozwiązań zachodnich. Przez mieszkańców Państwa Środka wiele naszych “ogólnoludzkich wartości” postrzegane jest jako nowinki z Zachodu. Mogą być one przyjmowane, bądź odrzucane. Podobnie Europejczycy reagują na nowinki takie jak choćby idea reinkarnacji.

    Stereotypy dotyczące Chin i związku rozwoju technologicznego z przejmowaniem wartości zachodnich

    Chińczycy tworzyli swoją cywilizację od tysięcy lat. Jest ona bardzo różna od zachodniej i oddziaływała na cały region Wschodniej Azji. Samo państwo chińskie liczy ponad 1,4 miliarda osób, czyli więcej niż Europa i Ameryka Północna razem wzięte. Trudno spodziewać się, że tak stara i rozległa kultura nagle da się zdominować przez wartości zachodnie.

    Nawet kraje wysokorozwinięte w Azji pozostające pod wpływem cywilizacji chińskiej zachowują swoją tożsamość kulturową. Należą do nich Japonia, Tajwan, Korea Południowa czy Singapur. Modernizacja i wzrost zamożności nie oznaczały tam automatycznego przejmowania zachodniego sposobu myślenia.

    Jak pisze Gawlikowski: Dziś już obiegową prawdą jest, że modernizacja nie jest tożsama z okcydentalizacją, a coraz bardziej oczywiste staje się, że te „inne nowoczesności” wcale nie muszą być „gorsze” od modelu zachodniego. Od lat 90. XX w. to Azja Wschodnia stała się wręcz najdynamiczniej rozwijającym się centrum gospodarczo-strategicznym świata i zajęła pozycję obok Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, kryzys gospodarczy z 2008 r. pokazał zaś, jak wiele z założeń przyjmowanych na Zachodzie w ostatnich dziesięcioleciach wymaga zasadniczych korekt.

    Stereotypy dotyczące Chin koncentrują się wokół stwierdzenia, że komunizm w tym kraju uniemożliwia przejmowanie wielu “dobrodziejstw” Zachodu. Jednak, gdy popatrzymy na niekomunistyczne kraje Azji Wschodniej, okaże się, że wcale nie są one o wiele bardziej otwarte na wiele zachodnich wartości.

    Koniec dominacji Zachodu

    W Polsce wierzy się dość mocno w potęgę Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Niektórzy politycy i dziennikarze zachowują się tak, jakby wierzyli w koniec historii. Tymczasem z perspektywy azjatyckiej postrzeganie świata wygląda nieco inaczej. Książka Kishore Mahbubaniego “Nowa hemisfera azjatycka: nieuniknione przesunięcie potęgi światowej na Wschód“, wydana w 2008 r wywołała poruszenie na Zachodzie i w Azji. Napisał ją singapurski dyplomata i profesor Narodowego Uniwersytetu Singapuru.

    Autor zawarł w niej tezę, że dominacja Zachodu już się zakończyła, ale Zachód nie zdał sobie jeszcze z tego sprawy. Koniec dotychczasowego porządku świata i narodziny nowej rzeczywistości ogłaszają również zachodni uczeni. Może się więc okazać, że wiara w siłę Zachodu jest tylko mitem.

    Stereotypy dotyczące Chin pokazują często kraj ten jako pewnego rodzaju anomalię. Pisze się o ograniczeniach dla rozwoju związanych panującym tam systemem politycznym i “dziwnie wysokim” wzroście PKB jak na kraj komunistyczny.

    Jak jednak pyta Gawlikowski, może to właśnie chiński model jest lepszy od zachodniego? Dodaje on:

    Słychać wręcz głosy, że pojawił się nowy, atrakcyjny dla krajów rozwijających się, „model chiński”. W innym ujęciu twierdzi się, że konsensus waszyngtoński, liberalny model społeczeństwa, gospodarki i państwa propagowany w ostatnich dziesięcioleciach przez Stany Zjednoczone, faktycznie już się zdezaktualizował, a zaczyna go zastępować nowy konsensus – pekiński, oparty na swoistym „kapitalizmie państwowym” i dość sprawnej administracji menedżersko-autorytarnej, coraz atrakcyjniejszy jako model dla krajów rozwijających się. Oczywiście tezy te budzą różne kontrowersje.

    Interwencjonizm w gospodarce rynkowej

    Liberałowie twierdzą, że im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej. Rozwój gospodarczy Chin i innych krajów Azji Wschodniej zdaje się zaprzeczać tej tezie. Chiny posiadają wprawdzie gospodarkę rynkową, jednak to państwo stara się sterować rozwojem gospodarczym i tworzyć dla niego warunki. Tym komunizm chiński różni się od promowanego kiedyś przez Moskwę. Rosjanie stworzyli bowiem model, w którym państwo jako właściciel środków produkcji zarządzało całą gospodarką.

    Stereotypy dotyczące Chin mówią, że model gospodarki chińskiej wynika z panującego tam systemu komunistycznego. Tymczasem jest on typowy dla krajów Azji Wschodniej pozostających pod wpływem filozofii konfucjańskiej.

    Polskie elity głęboko wierzą w wyższość zachodnich wzorców. Chiny przedstawia się jako mało znaczący kraj zamieszkały przez biednych i pozbawionych praw ludzi. Tymczasem nawet politycy zachodni zdają sobie sprawę z zachodzących na świecie przemian. Oczywistym staje się, że patrzenie na Chiny przez pryzmat naszych wartości i wyobrażeń o świecie uniemożliwia zrozumienie zachodzących tam procesów.

    Brak demokracji i korupcja

    W powszechnym przekonaniu brak demokracji uniemożliwia walkę z korupcją. Ta zaś hamuje rozwój gospodarczy. Gawlikowski pisze jednak:

    Europejczykom propagującym ten jedynie „teoretycznie słuszny” stereotyp nawet do głowy nie przyjdzie, by skonfrontować go z realiami. Wtedy stwierdziliby, że korupcja kwitnie we Włoszech czy w Grecji mimo bezdyskusyjnej wielopartyjnej demokracji oraz wolnych mediów, występuje także nagminnie w Japonii, choć to kraj uznawany za demokratyczny, spotykamy ją też we Francji czy w USA. Jednym z nielicznych państw azjatyckich, gdzie skutecznie wyeliminowano korupcję, jest natomiast Singapur z jego swoistym systemem na poły autorytarnej „demokracji jednopartyjnej” i z dość efektywną cenzurą.

    Również w Hongkongu Brytyjczykom udało się wyeliminować korupcję. Działo się to jednak w warunkach całkowicie niedemokratycznych rządów kolonialnych. Z drugiej strony – pisze Gawlikowski – wprowadzenie demokracji na Tajwanie po wielu dekadach dyktatorskich rządów spowodowało gwałtowny wzrost korupcji. Towarzyszyła ona również reformom w Chinach kładącym kresy maoizmowi.

    Nieprzystawalność sposobów myślenia

    Stereotypy dotyczące Chin pokazują kraj przesiąknięty ideologią i “komunistycznymi rytuałami”. Wiele z przytaczanych przykładów na poparcie tej tezy nie ma jednak nic wspólnego z komunizmem.

    Jako przykład odmiennego sposobu rozumowanie w Europie i Azji Wschodniej Gawlikowski podaje dyskusję na temat porannego apelu w przejętej przez Daewoo fabryce samochodów na Żeraniu. Południowokoreańska dyrekcja koncernu chciała, by prace w FSO zaczynano codziennie od odśpiewania hymnu korporacji i pokłonu złożonego portretom prezesów spółki. Z trudem Koreańczycy dali się przekonać, że w Polsce taki zwyczaj ośmieszy tylko firmę i nie wzbudzi wcale większego entuzjazmu do pracy.

    Brak zrozumienia dla odmienności chińskiej jest w Polsce poważniejszy, niż w wielu innych krajach. Od lat 60 XX wieku przedstawiano Chiny jako państwo, gdzie wypacza się ideologie Marksa i Engelsa. Ich obraz musiał być więc jak najgorszy. Po 1989 roku elity solidarnościowe, próbując uzasadnić konieczność wdrażania ustaleń okrągłego stołu, przedstawiały Chiny jako “straszną alternatywę” dla porozumienia Solidarności z PZPR w Polsce. Nowe niezależne media pokazywały więc obraz Chin wygodny dla ówczesnych elit politycznych, czyli skrajnie negatywny.

    Negatywny mit, według którego w Chinach niezmiennie trwa dyktatura i nie dokonują się żadne istotne reformy, kultywowany był przez całe lata 90 XX wieku przez wszystkie media niezależnie od orientacji politycznej.

    Tymczasem proces demontażu systemu maoistowskiego trwał w Chinach od przełomu lat 70 i 80. Najbardziej zajadli zwolennicy radykalnego komunizmu zostali skazani w pokazowych procesach. Usuwano nawet mogiły z alej zasłużonych na cmentarzach. Zaczęły pojawiać się książki i filmy o zbrodniach przeszłości. Liberalizacja gospodarki i przywrócenie własności prywatnej doprowadziły do intensywnego rozwoju gospodarki a nawet pojawienia się klasy milionerów i miliarderów.

    Liczba miliarderów wzrosła w latach 1999 – 2013 z jednej osoby do 315 osób. Chińczycy zaczęli masowo wyjeżdżać, by studiować na Zachodzie, niektórzy na stypendia państwowe a inny za pieniądze zamożnych rodziców.

    Chiny stały się krajem kontrastów

    W 1989 pałace i luksusowe limuzyny współistniały z nędzą setek milionów ludzi. Reformy pozbawiły wielu Chińczyków osłony socjalnej gwarantowanej przez komunistyczne państwo. Inni zaczęli bogacić się w nie zawsze uczciwy sposób. Sytuacja ta stała się podłożem masowych demonstracji na placu Tiananmen w 1989 roku stłumionych potem przez wojsko.

    W naszym kraju demonstracje przedstawiano jednak jako masowy ruch na rzecz demokracji. Chociaż prodemokratyczne hasła pojawiały się jedynie sporadycznie. Jak pisze Gawlikowski: W 1989 r. polskie elity nie mogły sobie wyobrazić, żeby tysiące ludzi protestowały przeciwko „wolnej gospodarce”, kiedy same śniły o kapitalizmie w Polsce, który „wszystkim przyniesie dobrobyt”.

    Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że Chiny startowały w 1978 roku z zupełnie innego poziomu radykalizmu ideologii komunistycznej. Radykalizm ten jest niewyobrażalny nawet dla kogoś wychowanego w komunistycznej Polsce. Oznacza to, że skala reform gospodarczych dokonujących się w latach 80 i 90 XX wieku była tam znacznie większa niż u nas po 1989 roku.

    Jedną z najbardziej radykalnych zmian jest systematyczne wprowadzenie zasady praworządności. Przez setki lat praworządność uważana była w Chinach za demoralizującą, ponieważ wymaga jedynie przestrzegania prawa a nie moralnego samodoskonalenia.

    Gawlikowski pisze, że: w sferze gospodarczej dokonało się przejście od gospodarki nakazowo-rozdzielczej do opartej na rynku, z drugiej zaś strony od społeczeństwa wiejskiego, agrarnego, do miejskiego, industrialnego. Obie te przemiany (…) były nadzwyczaj udane, Chiny stały się najszybciej rozwijającą się gospodarką świata, a od roku 1978 do 1996 PKB na głowę zwiększył się przeszło czterokrotnie. Przemiany, które dokonywały się w krajach rozwiniętych przez stulecia, w Chinach zaszły za życia jednego pokolenia.

    Modernizacja tworzy nowy porządek społeczny

    Stereotypy dotyczące Chin mówią o braku zmian społecznych. Oczywiście – zdaniem ich propagatorów – bogactwo państwa rośnie, ale nie ma to wpływu na swobody obywatelskie. Tymczasem – pisze Gawlikowski – Chińczycy przestali podlegać władzy lokalnych aktywistów partyjnych. Ponadto tradycyjne lokalne kolektywy, które od wieków kontrolowały życie ludzi zostały rozbite przez masową urbanizację. W rezultacie poszerzyła się autonomia i mobilność jednostki.

    Wraz z napływem inwestycji do Państwa Środka napłynęły nowe idee, kultura i obyczaje. Przemiany obyczajowe, jakie miały miejsce w ostatnich 40 latach nie znajdują odpowiednika w całej historii kraju. Państwo zmienia swój charakter z ideologicznego i prawie religijnego tworu, który budowano przez tysiąclecia, w instytucję administracyjną.

    Ideologiczne zmiany objęły samą partię rządzącą. Zachodni badacze rozszyfrowują często ironicznie skrót KPCh jako Kapitalistyczna Partia Chin. Zachowując dawną nazwę i fasadę ideologiczną, KPCh faktycznie buduje kapitalistyczny system.

    Rewolucyjne zmiany społeczne przyniosło pojawienie się Internetu. Chociaż niektóre zachodnie portale są w Chinach zablokowane, powstają ich miejscowe odpowiedniki. Właśnie dzięki cenzurze wyrosły miliardowe fortuny Chińczyków działających w branży IT. Rozwój Internetu stworzył możliwość nacisku na rządzących. Na forach internetowych wyśmiewane są bowiem najbardziej niedorzeczne pomysły, co powoduje wycofanie się z nich przez rząd.

    Autor: Wojciech Ostrowski
    Źródło: “Azja-Pacyfik”; Tom XVII; ss. 47 – 66

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *