Menu
  • Menu

    Roboty nas zastąpią. Kto powinien bać się o swoją pracę?

    RobotyRoboty nie chorują, nie strajkują, nie trzeba za nie płacić składki ZUS, a ich zastosowanie bywa nawet tańsze od zatrudnienia imigranta z Europy Środkowej. Jak pisze portal Money.pl, w naszym kraju aż 7,5 miliona miejsc pracy może zniknąć, gdy w miejsce człowieka zostaną użyte roboty. Liczba ta stanowi połowę pracujących w tej chwili Polsków.

    Jak powiedział profesor Kazimierz Krzysztofek z SWPS w rozmowie z agencją Newseria Innowacje, roboty mogą w tej chwili podołać każdej pracy, która wiąże się z wykonywaniem powtarzalnych i rutynowych czynności. Problemy pojawiają się, gdy konieczna jest empatia, kreatywność oraz wykonywaniem pracy polegającej na częstych kontaktach z ludźmi. Nie oznacza to oczywiście, że w przyszłości rozwój elektroniki nie doprowadzi do stworzenia maszyn, które sprawdzą się i w tych obszarach.

    Jak pisze Money.pl, badania wskazują, że roboty mogą już wkrótce opanować takie branże jak: przetwórstwo żywności, produkcja, transport, magazynowanie, rolnictwo, handel detaliczny, a także górnictwo. Najtrudniej jednak będzie znaleźć dla nich zastosowanie w edukacji. Jeśli automatyzacja obejmie Polskę, z 16,5 miliona zatrudnionych ubędzie 7,5 miliona.

    Co ciekawe, zstępowanie ludzi przez maszyny – pisze Money.pl – nie musi dotyczyć wyłącznie prac fizycznych. Coraz więcej urządzeń potrafi bowiem zastępować człowieka w pracach umysłowych. Współczesne roboty umieją: wykonywać obliczenia, proste i powtarzalne czynności pracowników biurowych, oraz inne działania, jak choćby wyszukiwanie.

    Kiedy roboty staną się bardziej inteligentne od ludzi?

    Według opinii połowy ekspertów zajmujących się sztuczną inteligencją, w ciągu najbliższych 45 lat urządzenia elektroniczne będą już lepsze od ludzi we wszystkich aspektach inteligencji. Za 120 lat wszystkie prace wykonywane przez człowieka zostaną zdominowane przez roboty. Do 2024 roku na przykład elektronie urządzenia tłumaczące mają stać się sprawniejsze od profesjonalistów w tej dziedzinie.

    Martwić mogą się również pracownicy innych branż. W prognozach cytowanych przez Money.pl do 2031 roku powstaną roboty skutecznie zastępujące ludzi w handlu detalicznym. Do 2053 roku roboty staną się lepszymi od ludzi chirurgami.

    Oczywiście, w tym momencie rodzi się pytanie, czy to dobrze, czy źle dla ludzkości? Eksperci od sztucznej inteligencji są bardzo podzieleni, jeśli chodzi o prognozowanie skutków. Mniej niż połowa (45%) z nich twierdzi, że zastępowanie ludzi przez roboty będzie miało zdecydowanie pozytywne, lub pozytywne skutki. Tylko 10% prognozuje, zły wpływ automatyzacji na ludzkość, natomiast 5% uważa, że zbliża się niebezpieczeństwo a nawet potencjalna zagłada naszego gatunku.

    Najbardziej groźne przewidywania dotyczą niebezpieczeństwa wymknięcia się maszyn spod kontroli człowieka. Taka możliwość wiązana jest zazwyczaj z perspektywą stworzenia sztucznej świadomości. Trzeba tu rozróżnić sztuczną inteligencję i świadomość. Organizm, czy robot może zachowywać się inteligentnie nie posiadając świadomości. Istnieją już programy symulujące inteligentne zachowanie i uczące się. Problem pojawi się, gdy maszyny posiądą wolę działania.

    Roboty zastąpią agentów ubezpieczeniowych

    Jak pisze Money.pl, maszyny wkrótce będą mogły opanować zawody, w których najmniej można się ich spodziewać. Portal podaje, że na początku 2017 roku japońska firma Fukoku Mutual Life Insurance działająca w branży ubezpieczeniowej zwolniła 36 pracowników, których zastąpiły inteligentne maszyny.

    Zapewne ułatwił całą operację fakt coraz szerszego stosowania bardzo szczegółowych procedur w firmach. Praca staje się coraz bardziej rutynowa i wymaga coraz mniej inicjatywy. W rezultacie klienci japońskiej firmy składają wnioski o odszkodowania do komputera, który po ich analizie wylicza należną sumę.

    W Australii przeprowadzono eksperyment polegający na ustaleniu przez maszynę prawdopodobieństwa zgonu człowieka na podstawie obrazu jego organów wewnętrznych. Komputer wyposażony w inteligentny program przewidywał zgony w perspektywie kilku lat z równą trafnością, jak lekarz.

    Prof. Krzysztofek twierdzi, że wszelkie prace umysłowe, związane z wykonywaniem powtarzalnych czynności można zastąpić odpowiednim algorytmem komputerowym. Komputery mogą wykonywać obliczenia, przetwarzać dane, czy generować informacje. Mogą również – podobnie jak pracownicy dużych korporacji – postępować zgodnie z prostą procedurą. Na przykład podejmować decyzje na podstawie zamkniętych pytań kwestionariuszowych.

    Elektroniczni lekarze

    W roku 2016 rynek sztucznej inteligencji w branży medycznej wart był 667 mln USD. Zgodnie z przewidywaniami firmy MarketsandMarkets do roku 2022 wartość tego rynku rosnąć będzie w błyskawicznym tempie, by osiągnąć 8 mld USD. Użycie inteligentnych maszyn pomoże lekarzom zaoszczędzić czas i zwiększy możliwości diagnostyki. Wszystko oczywiście przełoży się na zmniejszenie kosztów leczenia.

    Ponieważ coraz więcej badań wykonuje się przy użyciu maszyn, powstaje również możliwość użycia maszyn do analizy wyników. Komputery mogą przechowywać w pamięci całą historię choroby i dokonywać analizy wyników badań w oparciu o większą liczbę danych, co znacznie przyśpiesza pracę lekarza.

    Rynek robotów przemysłowych na świecie stale się rozwija. Między rokiem 2013 a 2016 ich sprzedaż wzrosła o 120 tysięcy. Rośnie też sprzedaż robotów osobistych. Nie oznacza to, że ludzie stają się niepotrzebni. W Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich 60 lat jedynym zawodem, który całkowicie zanikł w związku z automatyzacją jest operator windy.

    Okazuje się, że ludzie są potrzebni do obsługi robotów. Trzeba aktualizować oprogramowanie, konserwować i obsługiwać urządzenie. Komputer może przeanalizować dane, ale ostateczną diagnozę podejmie lekarz. Jak dotąd nie udało się stworzyć maszyny, która samoczynnie dokonuje napraw samej siebie. Nie udało się też zastąpić ludzkiej kreatywności i zdolności reagowania na nietypowe zdarzenia.

    Daleko nam jeszcze do sytuacji takiej jak z opowiadania SF Stanisława Lema, gdzie okazało się, że kilku amerykańskich senatorów to w rzeczywistości mocno zaawansowane technologicznie pralki.

    Źródło – Money.pl

    Udostępnij w sieci ....Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *