Menu
  • Menu

    Prof. Bogusław Liberadzki: Nowy Jedwabny Szlak szansą dla miast na linii szerokotorowej

    Bogusław Liberadzki

    Prof. Bogusław Liberadzki

    Gdy mówimy o idei włączenia Polski do planu stworzenia Nowego Jedwabnego Szlaku, jako główne miasto pojawia się Łódź. Tymczasem istnieje również inna droga. Chodzi o Linię Hutniczą Szerokotorową (LHS), która biegnie od granicy z Ukrainą do Sławkowa. Jak twierdzi prof. Bogusław Liberadzki wykorzystanie jej w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku stanowić może poważny impuls dla rozwoju gospodarczego regionów, przez które ona przebiega. Chodzi o województwa: lubelskie, podkarpackie świętokrzyskie, małopolskie i śląskie.

    Z prof. Bogusławem Liberadzkim, Wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, a także członkiem Komisji Transportu i Turystyki oraz Komisji Kontroli Budżetowej rozmawia Wojciech Ostrowski.

     

    Czy uważa Pan Profesor, że konflikt miedzy Rosją a Ukrainą może stanowić przeszkodę uniemożliwiającą włączenie kolei szerokotorowej do Nowego Jedwabnego Szlaku?

    Tutaj jest włączonych dużo więcej państw. Z jedne strony Chiny – inicjator całego projektu. Także Polska jest bardzo aktywna. Z punktu widzenia Rosji, blokowanie całego przedsięwzięcia tylko z powodu istnienia konfliktu Rosja-Ukraina, czy Rosja-Polska jest nieopłacalne. Istnieje jeszcze kwestia relacji między Rosją a Chinami, Rosją a Mongolią, czy Rosją a Kazachstanem. Dopiero później dochodzimy do punktów wrażliwych.

    Według mnie, dotychczasowe doświadczenia pokazują, że koleje rosyjskie są kooperatywne. Przecież pociąg Chengdu-Łódź jeździ przez teren Rosji, gdzie każdy pilnuje swoich przychodów z tytułu opłaty za korzystanie z torów i całej infrastruktury. Dlatego, im bardziej będzie się rozwijać ten projekt, tym bardziej wszyscy będą nim zainteresowani.

    Stanie się tak z kilku przyczyn. Po pierwsze, opór ze strony Rosji doprowadzi do konfliktu z Chińską Republiką Ludową, Kazachstanem i Mongolią. To akurat nie jest Rosji potrzebne. Po drugie niechęć Rosji spowoduje zmniejszenie jej własnych przychodów. Trzeba pamiętać, że z przewozów towarów między Chinami a Europą drogą morską Rosja nie czerpie żadnych korzyści. Natomiast na przewozach tranzytowych korzysta, a może skorzystać jeszcze więcej. Dlatego liczę tutaj na rozsądek gospodarczy.

    Bogusław Liberadzki o perspektywach dla Łodzi i Katowic

    Czy kolej LHS wytrzyma konkurencję z Łodzią, biorąc pod uwagę, że dla pełnego wykorzystania możliwości linii szerokotorowej konieczne jest dokonanie wielu inwestycji?

    Pamiętajmy, że jeśli będzie rosnąć skala projektu Nowego Jedwabnego Szlaku, będzie miejsce dla jednego i drugiego. Linia LHS ma w tej chwili bardzo ograniczoną przepustowość, ponieważ jest to linia jednotorowa. Żeby zwiększyć jej przepustowość konieczne są nakłady idące w miliardy. To nie stanie się szybko.

    Wraz z rozwojem wymiany, mogą nastąpić ograniczenia w przepustowości istniejącego połączenia. Być może trzeba będzie zastanowić się nad wykorzystaniem Kolei Transsyberyjskiej. Nie przejmowałbym się konkurencją, ponieważ Łódź i Katowice są od siebie dość oddalone. Mogą to być połączenia komplementarne.

    Dlatego obie destynacje mogą funkcjonować obok siebie, zwłaszcza, że istnieją pomysły przedłużenia kolei. Austriacy na przykład są zainteresowani doprowadzeniem jej aż do Wiednia. Można zatem powiedzieć, że wykorzystanie szerokich torów jest traktowane jako atrakcyjne przedsięwzięcie.

    Docelowo czas przejazdu z Szanghaju do Katowic mógłby wynieść nawet 12 dni. Jest to 4 razy szybciej niż drogą morską. To otwiera nowe możliwości rynkowe. Ponadto nie należy potrzeć tylko na punkty skrajne, ponieważ po drodze mogą znajdować się stacje pośrednie. Mogą one stać się ważnymi węzłami logistycznymi. Linia biegnąca ze wschodu na zachód, będzie krzyżować się z innymi trasami, co daje nową ofertę rynkową.

    Oferta transportowa pobudza aktywizację handlu. Kiedyś mówiło się: “Transport idzie za banderą”. W tym przypadku transport podążałby za możliwościami. Jeśli się okaże, że przewóz będzie niezawodny, bezpieczny i wszyscy wyrażą swoje nim zainteresowane za względu na korzyści, przedsięwzięcie może być obiecujące.

    Czy połączenie linii LHS z budową portu lotniczego cargo na przykład w województwie świętokrzyskim ma szansę powodzenia?

    Pierwsze lotnisko cargo jest dostępne w Pyrzowicach. Jeszcze będąc ministrem wydawałem decyzje, z założeniem, że podstawowe operacje na tym lotnisku będą stanowić przewozy towarowe. Ale samo lotnisko cargo nie jest w stanie się utrzymać. Wpływy z transportu towarów stanowią 40% a w najlepszym wypadku 60% dochodów, jakie można uzyskać z przewozów pasażerskich. Trzeba więc łączyć jedno z drugim.

    Również Łódź ma swoje lotnisko nienajlepsze pod względem biznesowym. Trudno powiedzieć, na ile Kielce mogłyby skorzystać na posiadaniu portu lotniczego. Dodatkowym obciążeniem jest tu nieudany projekt lotniska w Radomiu, gdzie przez długi czas lądowały wyłącznie samoloty z oficjalnymi delegacjami tego miasta.

    Jak ocenia Pan Profesor zaangażowanie w kontakty Polski z Chinami największych partii politycznych?

    Martwi mnie – przepraszam za wyrażenie – taki owczy pęd. “Chińczycy przyjadą i nam coś zrobią”.

    Chińczycy mieli zbudować fragment autostrady A2. Skończyło się to nieporozumieniem. Potem zapanował entuzjazm, ponieważ Chińczycy mieli montować wagony kolejowe w Szczecinie. Skończyło się to nieporozumieniem. Teraz mówi się, że Chińczycy będą budować Centralny Port Lotniczy 50 czy 70 km od Warszawy. Obawiam się, że to też się źle skończy. Boję się takiego pędu, że ktoś przyjedzie i na pewno nam zrobi.

    Miałem za złe Platformie, że działała na zasadzie rzuconego hasła. Katar miał uzdrowić stocznie, Chińczycy mieli zbudować autostradę, tylko my mielibyśmy nie robić nic. W ten sposób nie osiągniemy sukcesu.

    Jestem zdziwiony, ale PiS podobnie do tego podchodzi. Zatem konieczne jest mniej nabożeństwa do potężnego, chińskiego kapitału, a więcej realizmu. Istnieje dużo obszarów na których możliwe jest ściągnięcie chińskich inwestycji, ale trzeba to robić na zdrowych zasadach. Chińczykom będzie zależeć, by być obecnymi na rynku Unii Europejskiej, a wejście do Polski oznacza obecność na rynku unijnym. Dotyczy to jednak przedsięwzięć gospodarczo obiecujących. Może to objąć również inwestycje w infrastrukturę.

    Udostępnij w sieci ....Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr

    Jedna odpowiedź do “Prof. Bogusław Liberadzki: Nowy Jedwabny Szlak szansą dla miast na linii szerokotorowej”

    1. Michał Jasiński napisał(a):

      Nowy jedwadny szlak, w szczególności połączenie kolejowe z Chinami to wielka szanca dla Polski z logistycznego punktu widzenia, niestety musimy mocno konkurować z naszymi sąsiadami!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *