Menu
  • Menu

    Podaż pieniądza wzrasta wolniej niż powinna – dziwne zachowanie złotego

    Podaż pieniądzaW ubiegłym roku podaż pieniądza w Polsce nie nadążała za wzrostem gospodarczym. Wartość pieniędzy w obrocie rosła najwolniej od 13 lat i to w sytuacji dużego wzrostu Produktu Krajowego Brutto. Co ciekawe, w krajach najbogatszych wartość pieniądza w stosunku do PKB jest wyraźnie wyższa niż u nas – pisze portal Gazeta.pl.

    Zwykle w Polsce – podobnie jak w innych krajach – mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem wzrostu ilości pieniędzy w obiegu powiązanym z sytuacją gospodarczą. W okresach szybkiego wzrostu pieniędzy przybywało szybciej niż w czasie recesji lub słabych danych gospodarczych. Rok 2017 znacznie odbiegał od tej zasady. Wartość pieniądza wzrosła w tym czasie o 4,7%. Jest to najgorszy wynik od 2012 roku – pisze Gazeta.pl.

    Zdarza się czasem, że pieniędzy na rynku ubywa. W Polsce ostatni spadek podaży pieniądza zanotowano w 2002 roku. Ich ilość zmniejszyła się wtedy o 1,1%. Był to jednak środek kryzysu a bezrobocie sięgało 20%. Do spowolnienia gospodarczego doszło również w latach 2012 – 2013. Bezrobocie przekraczało wtedy 14% i to po wyjeździe 2 milionów Polsków za granicę.

    Wzrost podaży pieniądza w 2017 roku był więc typowy dla sytuacji kryzysowych a nie największego od lat wzrostu gospodarczego. Wzrost gospodarczy nie tylko jest wysoki, ale jego dynamika ciągle rośnie. Niektórzy przewidują, że może on nawet przekroczyć 5% rok do roku w niektórych kwartałach. Czy słaba podaż pieniądza zapowiada spowolnienie – zastanawia się Gazeta.pl.

    Co generuje podaż pieniądza?

    Oczywiste wydaje się, że wraz ze wzrostem gospodarczym powinna rosnąć podaż pieniądza. Więcej transakcji na rynku wymaga bowiem większej ilości pieniędzy do ich obsługi. Im silniejsza jest gospodarka, tym więcej zawieranych transakcji wymaga większego obrotu pieniądza. Gdyby jego podaż była zbyt mała, dochodziłoby do zatorów płatniczych. Stąd bierze się związek między wzrostem PKB a ilością pieniędzy w obiegu.

    Pieniądze na rynek trafiają z dwóch źródeł – pisze Gazeta.pl – a ich podaż tak naprawdę zależy od aktywności wszystkich konsumentów i instytucji. Pieniądze emituje Narodowy Bank Polski, co stanowi pierwsze źródło. Drugim są pozostałe banki, które udzielają kredytów. Przyznanie kredytu oznacza tworzenie dodatkowego depozytu na czyimś koncie bankowym. Ponieważ do tego celu nie jest potrzebna gotówka, oznacza to faktycznie emisję elektronicznych pieniędzy.

    Z drugiej strony NBP emituje taką ilość monet i banknotów, jaka jest potrzebna gospodarce do pokrycia wszystkich transakcji gotówkowych. Banki komercyjne natomiast emitują pieniądz elektroniczny, którego ilość zależy od liczby udzielonych kredytów. Podaż pieniądza zależy więc od tego, ile ich potrzeba na rynku. Jeżeli zatem w 2017 roku emitowano stosunkowo mało pieniędzy, to znaczy, że nie było ich więcej potrzeba.

    Dlaczego gospodarka nie potrzebowała więcej pieniędzy?

    Cytowany przez portal Gazeta.pl Mikołaj Raczyński z Noble Funds TFI twierdzi, że istniały 3 powody słabego zapotrzebowania na pieniądze. Pierwszą przyczyną było umocnienie wartości złotego. Oznaczało ono, że dłużnicy potrzebowali mniej pieniędzy na spłatę kredytów zagranicznych. Drugą przyczynę stanowiła lepsza sytuacja budżetu państwa. Dzięki niej spadła wartość pożyczek udzielanych rządowi. Trzecią przyczyną był wolniejszy przyrost wartości kredytów udzielanych przez banki osobom fizycznym i instytucjom.

    Najwięcej kredytów na rynku trafia do firm i gospodarstw domowych. Wartość kredytów im udzielanych rosła w zeszłym roku wolniej. Działo się tak mimo rekordowego optymizmu konsumentów i firm. Optymizm właśnie sprzyja dokonywaniu nowych zakupów i inwestycjom a przez to skłonności do szybszego zadłużania się.

    Jak jednak mówi – cytowany przez portal Gazeta.pl – główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak, ostre ograniczenia dotyczące polityki kredytowej i nowy podatek zmniejszyły skłonność do pożyczanie pieniędzy i aktywność banków w oferowaniu kredytów. Niskie stopy procentowe ograniczają ponadto zyski z kredytów dla banków. Sytuacja na rynku kredytowym ogranicza podaż pieniądza elektronicznego kreowanego przez banki.

    Czy niska podaż pieniądza wpływa na tempo wzrostu PKB?

    Mimo niskiej podaży pieniądza w 2017 roku polaka gospodarka rozwijała się w tempie 4,6%, co stanowi znaczny wzrost w porównaniu do wyniku z 2016 roku. Czy oznacza to, że ilość pieniędzy na rynku nie wpłynęła na wzrost PKB? Nie koniecznie; niska podaż pieniądza mogła ograniczyć wzrost.

    Mógł on być wyższy, gdyby pieniędzy było więcej? Niestety prawdziwości tej tezy nie da się sprawdzić. Trzeba też pamiętać, że za wzrost w dużej mierze odpowiadało zwiększenie się konsumpcji indywidualnej a nie wzrost inwestycji, na które potrzebne są kredyty.

    Z drugiej strony wysoki wzrost gospodarczy w połączeniu ze znacznym wzrostem wartości kredytów również oznacza niebezpieczeństwo dla gospodarki. Czy jednak niska podaż pieniądza może ograniczyć wzrost w przyszłości? Portal nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

    Z jednej strony można się obawiać, że w najbliższych kilkunastu miesiącach niedostatek pieniędzy w obiegu przełoży się na spowolnienie wzrostu PKB. Oczywiście w najbliższych miesiącach może dojść do zwiększenia wartości kredytów. Do takich sytuacji dochodziło już w latach, gdy tworzenie pieniędzy nie nadążało za tempem wzrostu gospodarczego.

    Jeśli dojdzie do zwiększenia podaży, wszystko wróci do normy i nie będzie trzeba się zastanawiać, jak to możliwe, że gospodarka rośnie w tak nietypowej sytuacji? Ostatnie miesiące 2017 roku przyniosły również wzrost wartości inwestycji. Te natomiast więżą się ze zwiększeniem zapotrzebowania na kredyty. Wcześniej ujemna luka popytowa umożliwiała wielu firmom zwiększanie produkcji bez inwestycji, co może się zmienić w tym roku.

    Źródło – Gazeta.pl

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *