Menu
  • Menu

    Chiński rynek coraz bardziej atrakcyjny dla polskich firm

    Chiński rynekKiedy cały świat obawia się skutków amerykańsko-chińskiej wojny celnej, polskie firmy coraz śmielej wchodzą na chiński rynek. Jak pisze “Gazeta Bankowa”, stosunki gospodarcze naszego kraju z Chinami rozwijają się coraz intensywniej.

    Od miesięcy biznesmeni z całego świata śledzą rozmowy amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem. Trump ma w nich sporą przewagę i wykorzystuje ten fakt bardzo konsekwentnie – pisze “Gazeta Bankowa”.

    Około 20 procent chińskich przychodów z handlu zagranicznego generuje sprzedaż towarów i usług do USA. Stanowi ona niesłychanie ważne źródło dla gospodarki Państwa Środka. Prezydent Stanów Zjednoczonych korzysta więc z możliwości, jakie daje mu tak duża zależność chińskiego eksportu od zbytu na amerykańskim rynku.

    W marcu 2018 roku Waszyngton nałożył na import wyrobów ze stali cło wysokości 25 procent oraz 10-procentową taryfę na wyroby z aluminium. W czerwcu natomiast wprowadzono 25-procentowe cła na towary sprowadzane z Chin za sumę 50 mld USD rocznie. Trafiły do tej grupy gównie wyroby przemysłowe. W sierpniu doszły cła wysokości 10 procent na towary warte 200 mld USD rocznie.

    Chociaż Pekin zdecydował się nałożyć cła odwetowe na amerykańskie produkty trafiające na chiński rynek, nie miało to aż tak negatywnych skutków dla amerykańskiej gospodarki, jak działania Waszyngtonu dla Chin.

    Polskie firmy wchodzą na chiński rynek

    Negatywny wpływ wojny handlowej na gospodarkę chińską sprawił, że w sprawę zaczęły angażować się również inne państwa. Słabe dane płynące z Chin stanowią duże zagrożenie dla wzrostu PKB na całym świecie.

    Mimo niekorzystnego dla Chin klimatu, polski prywatny biznes coraz bardziej rozkręca wymianę handlową z Państwem Środka. Jak pisze “Gazeta Bankowa”:

    Mimo nie zawsze sprzyjających warunków, polskie firmy radzą sobie dość dobrze w kontaktach handlowych z Chinami. Polsce nadal brakuje strategii z prawdziwego zdarzenia, wspierającej polskich przedsiębiorców na tamtejszym rynku. A przecież to gospodarka numer 2 na świecie. Poza skalą możliwości dodatkowo zainteresowanie tym kierunkiem – co ważne, nie tylko importerów, ale także eksporterów – jest coraz większe, gdyż to rynek rosnący. Pokazują to m.in. wypełnione po brzegi przedsiębiorcami konferencje o handlu z Państwem Środka, ale również twarde dane.

    Kontakty gospodarcze z Chinami kojarzy się głównie z importem. Rzeczywiście, dane pokazują stały jego wzrost. W 2008 roku jego wartość wyniosła 16,8 mld USD, natomiast w 2017 już 27 mld USD – podaje “Gazeta Bankowa”.

    Jednak również eksport polskich produktów na chiński rynek stale roście. Niestety, dysproporcja między importem a eksportem jest ciągle bardzo duża. W 2008 roku polskie firmy sprzedały do Chin towary i usługi za 1,3 mld USD, zaś w 2017 – 2,3 mld USD. Wartość importu wzrosła w tym czasie o 60 procent, natomiast eksportu o 80 proc.

    Mimo większej dynamiki wzrostu eksportu wysokość deficytu w handlu zagranicznym z Chinami stale rośnie. Zwiększył się on między 2008 a 2017 rokiem z 15,5 do 24,7 mld USD.

    Rośnie liczba transakcji rozliczanych w juanach

    Jak podaje “Gazeta Bankowa”, liczba transakcji firm, które korzystają z usług Ebury, rozliczanych w juanach zwiększyła się w roku 2018 o 150 procent w porównaniu z rokiem 2017. Wprowadzenie przez Chiny rozliczeń kontraktów na ropę w swojej walucie może jeszcze zwiększyć zainteresowanie juanem w najbliższych latach wśród polskich przedsiębiorców.

    Po pierwsze, polscy przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na wymianę towarów bezpośrednio z chińskimi partnerami. A po drugie, robią to z dużo większą świadomością – po prostu rozliczanie się w tamtejszej walucie im się opłaca. – pisze “Gazeta Bankowa”.

    Na decyzje przedsiębiorców o rozliczaniu się w juanach wpłynęła również decyzja o włączeniu tej waluty do koszyka SDR (ang. Special Drawing Rights) podjęta 1 października 2016 roku przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Od tamtej pory juan staje się coraz bardziej popularny w rozliczeniach międzynarodowych.

    Polacy, którzy kupują chińskie towary, płacąc juanami, mogą często otrzymać bardziej korzystne warunki od chińskiego sprzedawcy. Ponieważ zarówno zakup surowców, jak i koszty pracy w Chinach rozliczane są w juanach, płatność w tej walucie generuje mniejsze koszty dla sprzedającego. Oczywiście nie zawsze jest to regułą. Dlatego trzeba za każdym razem analizować, która z walut jest w danej transakcji bardziej korzystna.

    Kontakty handlowe z Chinami wymagają znajomości tamtejszych reguł

    “Gazeta Bankowa” zwraca uwagę, że eksport na chiński rynek może okazać się trudny, jeśli nie znamy tamtejszych zwyczajów i kultury. Jako przykład gazeta podaje producenta towarów luksusowych Dolce&Gabbana. Towary tej firmy są obecnie bojkotowane, ponieważ Chińczycy uznali jaj kampanie reklamową za obraźliwą.

    Kwestie kulturowe są niezwykle istotne, gdy przedsiębiorca chce wejść na chiński rynek. Dobrze więc posiadać przedstawiciela handlowego, który pochodzi z tego kraju. Dobrze jest również samemu znać reguły negocjacji i odmienność Chin, by uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.

    Można tu dodać, że Chiny są już obecnie największą gospodarką świata, licząc PKB według Parytetu Siły Nabywczej. Produkt Krajowy Brutto Państwa Środka liczony według oficjalnego kursu ma wartość drugą po Stanach Zjednoczonych. Biorąc jednak pod uwagę dynamikę wzrostu gospodarczego w obu krajach, łatwo przekonać się, że taka sytuacja nie potrwa długo. Jeśli obecne trendy się utrzymają, już za kilka lat na czele listy największych gospodarek znajdą się Chiny.

    Autor: Wojciech Ostrowski
    Źródło: “Gazeta Bankowa”

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *